II
Wiem, że twe serce, które zionie
Żarem miłości przeminionych,
Wciąż jeszcze niczym kuźnia płonie
I że wciąż kryjesz w swoim łonie
Coś z wielkiej pychy potępionych.
Ale dopóki twoich rojeń
Nie tknęła czarnych dusz zaraza,
Póki w koszmarach bez ukojeń,
Czując śmiertelne niepokoje,
Czcicielka prochu i żelaza,
Wszystkiego się lękając skrycie,
Drzwi uchylając, z lęku zbladła,
Zegara przerażona biciem, -
- Nie stwierdzisz, że się w twoje życie
Odraza nieprzeparta wkradła –
Ty, niewolnico, i królowo,
Co w trwodze kochasz mnie i bólu,
Nie będziesz mogła w noc niezdrową,
Rzec, wykrzykując z trzewi słowa:
"Jestem ci równa, o mój Królu!"
[Ch. Baudelaire, tłum. Maria Leśniewska]
10 komentarzy:
Mróweczko,
jesteś wielki :) większy niż Baudelaire.
tego pana cenię wyjątkowo, więc nie przesadzaj Emmo.
wysłałem cichego gołębia do Ciebie z tajną wieścią i misją.
nie przesadzam :)
gołąbek doleciał. chucham na niego :)
chuchaj, chuchaj, bo mu pewnie skrzydełka i kuperek podmarzły na tym mrozie za oknem.
chuchanie to forma kontaktu i wysyłanie własnej aury.
o jezu, ale pieprzę od rana :D
a pieprz ile wlezie, zawsze podnosi mi to nastrój.
hihihi
to teraz się dopiero rozkręcę!
to Ty się jeszcze nie rozkręciłaś??? zaczynam się bać;p
dopóki wszystko zostaje w rodzine, to pół bidy... ale mityguję się, bo jak kiedyś bloga otworzysz...!
nic tego nie zapowiada, już Ci to zresztą mówiłem. dobrze się czuję w odosobnieniu.
Prześlij komentarz