10.01.2017

Później

Urlop się skończył, a z planów nic nie wyszło. 3 tygodnie ciszy przepełnionej brakiem słów, choćby małych, jeszcze kanciastych i nieodchowanych. Noworoczne życzenia zdawkowe. Coś o spokoju ducha i książkach. No i pozdro dla kota.
Pierdol się.
O obiecanym spotkaniu zawzięcie milczymy. Gdzieś wyparowała namiętność i pożądanie, a może zmieniły obiekt zainteresowania. Skoro chłodem powiało, to w odwecie zionę mrozem, niech na siebie puchówkę włoży, gdy będzie czytał, żeby sobie dupy nie odmroził.
Wkurwia zielona kropka przy zdjęciu, w którą czasami się wgapiam z głupią nadzieję, że może jednak... uśmiech przygłupa, głowa przechylona w lewo, jakbym pół mózgu w tym zapyziałym łbie tylko trzymał... reszta w słoiku, na później.

08.01.2017

?

Wyszedł na zakupy. Pierwszy porządny śnieg tej zimy skrzypiał pod butami aż zęby drżały, ale nie przywołał żadnych wspomnień. Czuł się totalnie pusty, jakby nie przeżył żadnej zimy, a jeden łyk piwa przywraca coś z dzieciństwa, coś tak ulotnego, że nie potrafi tego uchwycić, ale wie, że to coś nieprzyjemnego.