30.10.2017

..!..

chciał napisać, że mniej pije, ale tak nie jest. po prostu rzadziej miewa kaca. mniej za to pracuje. ma więcej czasu na picie. 

10.10.2017

P.



Wrócił z pracy. Pokój pachniał jeszcze P., intensywna paczula i gdzieś pod nią odrobina czegoś korzennego. Lubi ten zapach. Jest bezpieczny. Wolny od seksualnego podtekstu, choć zachowują się jak para. Spędzają dni w łóżku czytając lub oglądając filmy, chodzą do kina, jeżdżą na wycieczki, odwiedzają znajomych, gotują, piorą… P. ma swoją półkę w szafie i kosmetyki w łazience. Pod łóżkiem leżą jego kapcie. Melduje się z pracy i mówi dobranoc wieczorem. Chodzą na imprezy, całują się z obcymi chłopcami, a później razem wracają do mieszkania i zasypiają w siebie wtuleni. Chichocząc opowiadają sobie komu stanął podczas tańca czy lizania gdzieś pod ścianą. Mrówka niewiele z tego rozumie, ale też za bardzo się nie stara, bo po co mu wiedza, skoro nic do P. nie czuje. Tylko czasem, gdy P. musi na kilka dni wrócić do siebie, a Mrówka wraca do pustego mieszkania, czegoś mu brakuje. Schowania się z kimś pod kocem, herbaty przyniesionej do łóżka, kiciania po głowie, drugiego oddechu kołyszącego do snu. Są jak stare małżeństwo, które już nie uprawia seksu, ale wciąż się szanuje i o siebie dba.

04.10.2017

***

Czasami tęsknię za tym miejscem, za klimatem sprzed lat, za ludźmi, za słowami...

23.04.2017



Wracał do mieszkania tramwajem. Patrzył przez okno na strugi deszczu i czuł, że mógłby tak jechać całą noc. W torbie na pocieszenie obijały się o siebie dwie butelki zimnego piwa. Dziwnie się czuł po wizycie w Domu z ogrodem. Nie ma już jego pokoju. Zastąpiła go przestrzeń dzięki wyburzonym ścianom. W ogrodzie pojawiły się dwa stoły i nowe sadzonki kwiatów.
Gdy zdjął z siebie przemoczone ubranie usiadł na łóżku i głęboko zaciągnął się papierosem z domieszką diabelskiego ziela. To lepsze niż cloranxen pomyślał, choć połknął dziś trzy. Myślał o pytaniu, które zadała mu Anna.
A: O czym marzysz?
M: O spokoju. – wyszeptał – O świętym spokoju i poczuciu bezpieczeństwa kochanie.
Przeciągająca się chwila ciszy sprawiła, że zaczął wiercić się na białym fotelu z odciśniętą z błota psią łapą i odpalił papierosa nie zgasiwszy jeszcze poprzedniego.
A: Myślałam, że powiesz coś o willi z basenem i wypasionym samochodzie.
M: Przecież ja nie mam nawet prawa jazdy.
A: A ten spokój – powiedziała – To pieniądze? Facet? Miłość? Ktoś, kto by przy tobie był?
M: Nie wiem. Na pewno nie miłość, ona mnie przeraża. Zresztą, nawet nie potrafię się już zauroczyć.
A: Ale musisz mieś jakiś pomysł na ten spokój. Co ci może dać poczucie bezpieczeństwa?
M: Nie mam pojęcia. Przez 33 lata nie czułem się bezpiecznie. Budzę się rano i jest lęk. Dzwoni budzik a ja panicznie się boję.
Włączył sobie Emmanuelle Seigner i You think you’re a man. Pomyślał o Ka, o tym, że się od niego wreszcie uwolnił. Nie miękną mu nogi na jego widok, nie szaleje serce. Szkoda mu go, bo spierdolił sobie życie, ale myśli o nim z czułością, nadal go kocha, ale Paskudna Klucha Ropucha jest już tylko fragmentem przeszłości. 
 

13.04.2017

wyznania

Terapeutka: Dlaczego pan na mnie nie patrzy?
Mrówka: Wolę patrzeć w okno, gdy rozmawiamy.
Terapeutka: Dlaczego?
Mrówka: Bo tam jest słońce i ta ściana.... i gdy opowiadając coś czuję się jak debil, to sobie wyobrażam, że pani tu nie ma.

06.04.2017

„Szaleństwo to wspaniała zabawa” V. Woolf




Tuż po powrocie z terapii otworzył butelkę piwa i myślał już o kolejnej nie zrobiwszy nawet pierwszego łyka. Alkohol go uspokaja równocześnie wyzwalając emocje. W gabinecie nie miał nic do powiedzenia. Jego życie jest monotonne i nawet tygodniowy urlop nie naładował jego baterii. Wręcz przeciwnie. Wrócił przybity do swojej rzeczywistości, codziennych schematów.
Milczenie na terapii nie zawsze przechodzi. Co byś nie zrobił, to Anna przetrawi i jebnie ci interpretacją między ślepia. Burczy ci w brzuchu – podświadomość się odzywa i głód ci mówi, że masz iść. Ziewniesz – podświadomość brzęczy, że gadać ci się nie chce. Chce ci się siku – podświadomość przemawia, że masz spierdalać.  Czasami zastanawia się, które z nich jest bardziej pierdolnięte.
- Chciałby pan mieć kogoś, kto żyłby tylko dla pana?
- Nie, to za duża odpowiedzialność. – odpowiada i sam nie wie, czy mówi prawdę.
- Dlatego porzuca pan wszystkie więzi?
- Nie robię tego. – mówi i myśli: odpierdol się ode mnie.
- Nie tym były próby samobójcze? Próbą odcięcia się od ludzi?
- Raczej od życia, które mi się nie podoba.
Milczy dłuższą chwilę zapatrzony w okno.
- Ludzie mnie wkurwiają. Dlaczego nie mogą się odpierdolić i po prostu pozwolić odejść?! Wywołują poczucie winy. Nawet nie możesz się zabić, bo im źle będzie, jojczą i marudzą, jakby to było czegoś warte.
- Martwią się, kochają.
Ja też. Myśli wciąż gapiąc się w okno. Ale najchętniej wykurwiłbym teraz przez to okno. Fiuuuuu. Rozjebał się na dole. Ale tu za nisko. Lądowanie na trawie i wstyd kolejnej porażki.
- Oglądałem wczoraj film. „Godziny”. Jeden z bohaterów mówi do Meryl Streep, że przez lata żył dla niej i chciałby żeby pozwoliła mu wreszcie odejść, po czym wyskakuje z okna. Jak ja mu zazdrościłem, że mu się udało.
Anna patrzy na niego z lekkim wytrzeszczem, a on uśmiecha się do niej i mówi:
- Niech się pani nie obawia, upokorzenia z ostatniego pobytu w szpitalu na długo wybiły mi z głowy takie głupoty.
- Jakie upokorzenia?
Czy ty byłaś, kurwa, kiedyś w psychiatryku? Spędziłaś chociaż jedną noc pośród obcych ludzi pierdolących o koszyczkach z diabłami, wyjących godzinami, szepczących modlitwy, których nikt nie wysłucha?!!!!! Próbowałaś się załatwić w kiblu bez klamki, gdy sprzątaczka wchodzi sobie jakby nigdy nic mówiąc, że ona tylko po mopa?!
- Skończmy na dziś. – mówi i wychodzi.

23.03.2017

Rozmowy przy pracy i lgbt

Sabina: Wiesz, że w nowej Pięknej i Bestii Disnay'a będą pedały?!
Mrówka: Wiesz, że w Pięknej i Bestii jest antropomorficzny byk świrujący z młodą dziewczyną??? To Cię nie dziwi? Naprawdę przejmujesz się dwoma tańczącymi ze sobą facetami?
Sabina: Ale pedały!
Mrówka: Ja jestem pedałem! Co w tym kurwa złego?!
Sabina: Eeeeeeee noooo eeeee oj.
Mrówka: Acha.

20.03.2017

Wspomnienie

Przypomniał się Mrówce dzień spędzony z Księżycową. Była wtedy małym chorym bąblem leżącym w łóżku. Mrówka robił jej herbatę, gdy zawołała go do siebie.
K: Toooomeeek.
M: Coooo?
K: Chodź tu.
Mrówka poszedł do niej i przysiadł na skraju łóżka.
M: Co się stało?
K: Porzygałam się.
Mrówa rozejrzał się wokół, ale niczego nie zauważył.
M: Gdzie?
K: Siedzisz na tym.

10.01.2017

Później

Urlop się skończył, a z planów nic nie wyszło. 3 tygodnie ciszy przepełnionej brakiem słów, choćby małych, jeszcze kanciastych i nieodchowanych. Noworoczne życzenia zdawkowe. Coś o spokoju ducha i książkach. No i pozdro dla kota.
Pierdol się.
O obiecanym spotkaniu zawzięcie milczymy. Gdzieś wyparowała namiętność i pożądanie, a może zmieniły obiekt zainteresowania. Skoro chłodem powiało, to w odwecie zionę mrozem, niech na siebie puchówkę włoży, gdy będzie czytał, żeby sobie dupy nie odmroził.
Wkurwia zielona kropka przy zdjęciu, w którą czasami się wgapiam z głupią nadzieję, że może jednak... uśmiech przygłupa, głowa przechylona w lewo, jakbym pół mózgu w tym zapyziałym łbie tylko trzymał... reszta w słoiku, na później.

08.01.2017

?

Wyszedł na zakupy. Pierwszy porządny śnieg tej zimy skrzypiał pod butami aż zęby drżały, ale nie przywołał żadnych wspomnień. Czuł się totalnie pusty, jakby nie przeżył żadnej zimy, a jeden łyk piwa przywraca coś z dzieciństwa, coś tak ulotnego, że nie potrafi tego uchwycić, ale wie, że to coś nieprzyjemnego.