31.12.2013

Fale



Leżę pod starym kocem i myślę, że czas znów go wyprać, bo czuć od niego dym z papierosów, które odpalam co pięć minut. Jakbym nimi odliczał czas. Przestrzeń pomiędzy nami. Zielona rozciągnięta bluza i śmieszne bawełniane spodnie w kwiatki. Ot, domowe wdzianko na wielką dla wszystkich chwilę.

Leżę pod starym kocem. Oglądam film. Grupa młodych, uśmiechniętych ludzi rozmawia przy stole, a ja się zastanawiam, gdzie jest moje życie.

Gdzie się kurwa podziało moje życie?!!!

Pamiętasz jaki byłem kiedyś? Pamiętasz, że potrafiłem się śmieć? Tęsknię za tym. Za tym sobą, którym kiedyś byłem. Sobą sprzed ciebie. Za sobą, którego już prawie nie pamiętam, nie mogę odnaleźć, jak gdyby umarł; jakby ktoś mi go zabrał; zabił go we mnie. Tego mnie, którego chciałeś i sobie wziąłeś, a później oddałeś dzieląc się nim, jak chlebem i solą. Dzieląc się kurwa mną, jak przedmiotem, jak wspólnym ręcznikiem, miejscem na plaży. 

Ale nie będę już dramatyzował, przecież są leki. No tak, nie w aptekach, bo jest kurwa koniec roku i każdy marzy, żeby już się najebać i balować w blasku kolorowych fajerwerków, które doprowadzają mnie do szału, bo kurwa recepty nigdzie wykupić nie mogłem, bo zamówień nie składają. Trudno. Kilka dni trzeba wytrzymać sam na sam ze sobą bez chemicznych falochronów. 

Gdybym miał cię tu teraz przed sobą, to dotknąłbym dłonią twojej twarzy; z lekkim rozmachem bym dotknął, zostawiając zaróżowiony piekący odcisk, jak pieczątkę na znaczku, która mówi dokąd list ma dotrzeć. Napisane byłoby tam :idź w chuj! 

Zatem kochanie już nie moje, dziękuję, że cię tu nie ma, bo chcąc cię upokorzyć, upokorzyłbym jedynie siebie używając twoich sposobów rozładowywania emocji. Dziękuję za te tysiące kilometrów, którymi nas od siebie odgrodziłeś. To najwspanialsza rzecz, jaką dla mnie kiedykolwiek zrobiłeś. 

Dużo szczęścia i sto pieniążków. Nie wracaj tu już nigdy.

PS. Chciałbym cię nienawidzić, ale uczę się ciebie nie kochać. Mój jedyny sukces mijającego roku. Że też muszę zawdzięczać go właśnie tobie…

30.12.2013

Przedwczesne psioczenie

"Wbrew oczekiwaniom sen z jawą, przynajmniej na razie, się nie miesza, ale to marna, a może żadna pociecha. Może lżej by było przynajmniej od czasu do czasu nie wiedzieć, po której się jest stronie? A już z pewnością lepiej by było nie przechodzić koszmarów (heraklitejskich), jakie przychodzą po przebudzeniu."
[Jerzy Pilch - Dziennik]

Wczoraj psioczyłem, iż Pan Pilch przestał mnie zachwycać, że to, co niegdyś [jeszcze niedawno] pochłaniałem z zachwytem, stało się jedynie opasłym tomiszczem do walenia w łeb czasu i powolnym zabijaniem go, by dotrwać nocy. Dopiero dziś, na 370 stronicy zatrzymałem się na chwilę i zorientowałem, że przecież czytam, może nie z zachwytem, ale z ciekawością, która nie pozwala odłożyć książki na półkę i przejść do następnej. Wciąż pociąga mnie język tej prozy, przyznawanie się momentami do czasowej bezbronności, wyrażanie własnego zdania i nieraz jego zmienianie wraz z upływem czasu, ukazywanie własnych demonów bez wstydu...

Relaks z Mrówką


Psychiatryca: Cóż za niepoprawne słownictwo dzisiaj. - powiedziała uśmiechając się pięknie. - Emocje szaleją przed Nowym Rokiem?
Mrówka: Pierdolę Nowy Rok! Przepraszam, ale ostatnio wszelka "kurwa" w zdaniu, działa na mnie niesamowicie relaksująco.

28.12.2013

Stracił nadzieję, na jakiekolwiek pojednanie.

21.12.2013

Niezapominajka




Okiem które nigdy nie zasypia
śledzisz każdy mój gest
otaczasz ramionami liści
roztaczając wokół niebieski niepokój
wkładam palce do ust
dotykając nieba do krwi
zagryzam się sam w sobie

Stare dzieje, ale z racji porządkowania przeszłości i wyrzucania śmieci wspomnień, gdzieś jednak chcę pamiętać...

18.12.2013

M & M, czyli pociągiem w nieznane rewiry II



Nocą przyszły złe sny. Choć nie działo się w nich nic niebezpiecznego czy przykrego, budził się zdenerwowany i wystraszony, by ponownie zapadać w niespokojne wizje, w których dom dziadków i duchy przeszłości, które go nie rozpoznawały. Nielubiana babcia wypominała mu długie lata milczenia i brak zainteresowania, a on próbował się tłumaczyć, jąkając się przy tym i gubiąc we własnych słowach. 

Gdy był już na granicy wyczerpania dom zniknął, a na jego miejscu pojawił się Mimi, a raczej jego brzuch odziany w szarą bluzę kangurkę, na której tle fruwały jego dłonie. Wiedział, że Mimi coś mu tłumaczy, ale fonia była wyłączona. Tylko te dłonie, których szczupłe palce początkowo fikały koziołki, później tańczyły w spokojnym rytmie, by następnie przejść w synchroniczne pływanie, które go wyciszyło i ukołysało. Poczuł się bezpiecznie, bo wiedział, że ktoś stoi po jego stronie i nie pozwoli już go skrzywdzić.

Po przebudzeniu uśmiechnął się z radości i przypomniał sobie słowa Mimi skierowane do niego dawno temu: Jesteś jak porządne światło przeciwmgielne – człowiek czuje się bezpiecznie. Śpij dobrze.

Tak oto Mimi stał się dla niego latarnią morską, bezpieczną przystanią, w której może znaleźć schronienie. Wie, że nikt go nie obroni przed światem, ni samym sobą, ale ma przyjaciela, z którym może śmiać się i smucić, rozmawiać o banałach lub sprawach ważnych, czasami nawet milczeć i tylko myślami krążyć wokół niego, jak dziś w drodze do pracy, gdy opowiadał mu o Małgosi z przedszkola, a później coś jeszcze, choć sam już nie wie co, i Mimi też nie wie, bo nie zdaje sobie sprawy z tego, że było mu coś opowiadane... a może wie? Przecież Mimi widzi łosie i światy inne niż tylko ten wokół, a magia jego słów rozświetla mrówcze życie :)

15.12.2013


"Humor to zaklinacz smutku. Kiedy żartujemy na temat dzieciństwa, śmiejemy się z ulgą, ponieważ mimo wszystko przeżyliśmy.
Dopóki się śmiejemy, jesteśmy niepokonani."
[Dojrzewanie błazna - J. Gardell]

Nie potrafię, ale może kiedyś.

Boję się świąt. Żeby je oswoić upiekłem pierniki, ale wyszły pokraczne i nie przypominają tych, które zawsze wychodziły spod mojej reki. nic już nie jest takie. Wszystko się spierdoliło.

12.12.2013

Uczulenie

Za każdym razem, gdy zabieram się za książki o DDA wszystko natychmiast zaczyna mnie swędzieć, ale zauważam to dopiero, gdy na rękach pojawiają się krwawe ślady.


"Wielu DDA leczy się z powodu depresji. To smutni. Bio­rą kolejne specyfiki, które nie przynoszą ulgi ani nie zmniej­szają przygnębienia. Czasem przychodzą do psychologa, szu­kając zrozumienia siebie i rozwiązania problemów, a także po­twierdzenia, że z nimi wszystko w porządku. Zwykle kończą na pierwszej wizycie. Boją się ruszyć to, co jakoś przyschło, przy­cichło. Po co znów ma boleć? Ich wspomnienia pełne są do­świadczeń utraty czegoś lub kogoś. Mówią o braku uwagi i bra­ku fizycznego bezpieczeństwa, o głodzie czy opuszczeniu. Dramaty i koszmary z okresu dzieciństwa stają się w życiu doro­słym źródłem niewypowiedzianego bólu i smutku, których nie ukoi tabletka."
[Marzenna Kucińska - DDA czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików]

10.12.2013

Cisza



„Cisza, która mieszka we mnie, jest moją drugą naturą. Tą, która wciąż jeszcze musi milczeć, ponieważ nie znalazła nikogo, z kim mogłaby mówić wspólnym językiem.” M. Marin – Skok anioła

Zgubiłem się w czasie. Dni spędzałem na wgryzaniu się we wspomnienia. Długie godziny upływały na zatapianiu w nich zębów i szarpaniu. W obłąkańczej pasji wyrywałem jedno po drugim. To jedyna forma walki, protestu na jaki mnie stać.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że się tego nie spodziewałem, a już zbyt wiele razy siebie okłamywałem, by zrobić to kolejny raz. Przeczuwałem, że nadejdzie dzień, w którym wystawi mnie na próbę. Dzień, gdy będzie próbował mnie załamać ostatecznie, bym stał się posłuszny i bezmiernie oddany. Udało się. Coś pękło nieodwracalnie i nigdy się nie zrośnie. Staje się stygmatem, który będę w sobie nosił i dzięki temu nie zapomnę. Nigdy nie wybaczę. 

Ostatni raz o siebie walczę. Tym razem się uda, bo za bardzo bolało, by poszło na marne. Wbrew temu, co o mnie myśli, będę żył dalej swoim jedynie życiem. Nie pozna więcej tajemnic, nie zbliży się na krok. Nikt. Nikt mnie już nie skrzywdzi. 

Samotność przeraża, ale jest jedynym bezpiecznym domem. Poustawiam na półkach grube książki i wieczorami pijąc gorącą herbatę będę poznawał inne światy, będę podglądał życie. Nie zapomnę przeszłości. Nie przestanę tęsknić za rodziną, niespełnionymi marzeniami, ciepłym dotykiem i miłością, ale nauczę się żyć z tą tęsknotą, bezdomnością i milczeniem.