31.10.2011

Laurka od psotnych duchów

Dziękuję Wam bardzo. 
Już od niemalże godziny siedzę i gapię się w monitor, nie wiedząc jak napisać to, co najprostsze przecież, a mi taką trudność sprawia. 
Kocham Was wszystkich razem i każde z osobna, do tego ściskam tak, że Wam ślepka powyłażą :)))

30.10.2011

Przekaraczanie


Tak, będę trzymał swój świat na barkach, niczym jakiś pieprzony atlas, dopóki nie znajdę innej koncepcji, innych bogów, na których ramiona mógłbym przerzucić ciężar… bogów? Co mam na myśli pisząc o bogach? Nie ważne. Przekroczyłem jakąś granicę, za którą wszystko stało się obojętne. Nie wiem tylko, czy będę potrafił zza niej wrócić.

26.10.2011

lustro


widok w lustrze przynosi rozczarowanie, zwłaszcza kiedy pragnie się jedynie zniknąć nie pozostawiając po sobie śladu.

23.10.2011

Rozpad

Rzygał jak gdyby otworzył się w nim jakiś zawór, którego nijak nie potrafił zamknąć. W ostatecznej desperacji próbował wyrwać z siebie tę kulkę bólu, która zagnieździła się w klatce żeber. Rzygał sobą, swoją słabością, wstydem, obrzydzeniem do siebie. Gdy wydawało mu się, że wyrzygał już wszystko, rozpłakał się z bezsilności. Łzami próbował rozładować zmęczenie.
Pomyślał, że jeśli jeszcze raz ktoś mu powie, że jest silny, to zacznie wrzeszczeć ile w płucach tchu, bo nie jest silny, bo jest słaby i chciałby żeby na tę słabość mu pozwolono, żeby wszyscy się od niego odpierdolili wraz ze swoimi teoriami na jego temat i dali mu święty spokój.

16.10.2011

Wypadłem z mydlanej bańki


Jestem zmęczony, z każdym dniem coraz bardziej. Coraz mniej we mnie siły i determinacji do pokonywania każdego dnia. Marzenia wydawały się być na wyciągnięcie dłoni, jeszcze kilka dni temu mogłem je głaskać opuszkami palców, wbijać w nie zęby i smakować z zachwytem. Nic nie zapowiadało, że bańka mydlana, do której się wturlałem, pęknie. Tak bardzo dążyłem do perfekcyjności, że w konsekwencji nie potrafiłem spełnić żadnych oczekiwań. Zamiast być sobą, pogubiłem się w alternatywnych, idealnych wizjach siebie stworzonych dla drugiego człowieka. Człowieka, który dla mnie stał się światem, a ja stałem się wszystkim i każdym, kim tylko chciał abym był.
Wszyscy dookoła mówili o szacunku, jaki powinienem mieć do siebie… ale jak mieć szacunek do kogoś, kto nigdy nie był szanowany? Jak się nauczyć szanować siebie i za co?
Wypadłem z mydlanej bańki. Znów sam. Sam, bo „za bardzo się angażujesz, za bardzo spalasz.” Myślałem, że na tym to właśnie polega, na zaangażowaniu; myślałem, że miłość wystarczy.

15.10.2011

Poszukiwania


Mrówka: Dzień dobry. Przepraszam bardzo, ale szukamy zaginionego kota, czy byłaby pani tak uprzejma i wpuściła nas do piwnicy? – zapytał grzecznie Mrówka młodą, zaspaną dziewczynę.
Młoda dziewczyna: Ach, to pan. Widziałam was w nocy przez okno, jak siedzieliście na skrzynkach pod tym gruchotem  z latarkami i zastanawiałam się co robicie. Chciałam wam kluski rzucić, bo właśnie gotowałam. Myślałam, że jesteście bezdomni.

Kotyk

Mrówka zajrzał w krzaki i zobaczył żółte ślepka. Były strasznie smutne i przymykały się co chwilę ze zmęczenia. Przyświecił sobie latarką i ujrzał Kotyka, już nie tak puchatego jak dawniej, zabiedzonego, pewnie głodnego, ledwo trzymającego się na łapkach.
Kotyś. – powiedział Mrówka z uśmiechem, a obraz uległ zniekształceniu, gdyż oczy wypełniły się wielkimi łzami. – Kotyś, choć do mnie.
Kotyk jednak nie chciał przyjść. Gapił się na Mrówkę, a Mrówka gapił się na niego. Stali tak chwilę naprzeciw siebie. Mrówka płakał ze szczęścia. Kotyk go jednak nie poznał i przy najmniejszym mrówczym ruchu uciekł w noc.

Wspomnień czar

Mrówka lubi z Księżycową wspominać jej wczesne dzieciństwo. Ostatnio przypomniał sobie, jak odbierał ją z przedszkola, gdy była jeszcze w 5 – latkach. Siedzieli w szatni, a Księżycowa próbowała założyć buty.
Mrówka: Wyciągnij język, będzie ci łatwiej. – instruował.
Księżycowa wysunęła z pomiędzy małych usteczek własny jęzorek i dalej męczyła się z butami.

Wspomnień czar


Mrówka lubi z Księżycową wspominać jej wczesne dzieciństwo. Ostatnio przypomniał sobie, jak odbierał ją z przedszkola, gdy była jeszcze w 5 – latkach. Siedzieli w szatni, a Księżycowa próbowała założyć buty.
Mrówka: Wyciągnij język, będzie ci łatwiej. – instruował.
Księżycowa wysunęła z pomiędzy małych usteczek własny jęzorek i dalej męczyła się z butami.

Księżycowej plany na przyszłość


Księżycowa: Jakbym miała wyjść za mąż, to za pana, który robi ciastka, albo za wynalazcę chipsów.
Mrówka: Podejrzewam, że wynalazca może już nie żyć.
Księżycowa: To nie, wystarczy mi taki, co ma fabrykę chipsów.