Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uchwycone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uchwycone. Pokaż wszystkie posty
12.12.2016
9.06.2016
woher komst du?
"[...] - Skąd się wziąłeś, bo nie jesteś typowym kotem?
Spojrzenia Mrówki i Gustawa spotkały się w połowie drogi i
obaj pokręcili przecząco głowami.
- Zrodziłem się w noc tak zwykłą
i przeciętną, tak normalną do szpiku kości, że aż wstyd
przyznać, że się w taką noc zrodziło. Dlatego moja
niewidzialność w pewnym sensie chroni mnie przed pytaniem „skąd
jesteś” czy też jego wariantami: „where are you from” albo
„woher komst du”, i tak dalej. Nawet gdyby ktoś wydukał
podobne pytanie, odpowiedź udzielona w mym ojczystym języku i tak
nie zostałaby zrozumiana, bo nawet student mojego języka miałby
problem z przetłumaczeniem sobie zdania: „Zrodziłem się z
potrzeby opisywania, pisania i notowania, zrodziłem się z myśli
o samotności i potrzeby otworzenia do kogoś gęby”. Więc
zjawiłem się ja o cechach odwrotnie proporcjonalnych do cech owej
nocy i ten ktoś, kto mnie przywołał, ucieszył się, a
najbardziej z tego, że byłem od początku wyposażony w te moją
niewidzialność dla otoczenia i widzialność dla niego. Nie
przejmował się tym, że moja niewidzialność nie wyklucza mojej
fizyczności, a co za tym idzie namacalności, dotykalności. Nie
było mnie dla oczu, ale jak się na mnie wlazło ciałem, to
ciało wiedziało, że wlazło w coś, czego oczy nie widzą, ale
fizyczna cielesna powłoka odczuwa.
Ogon Gustawa uderzył o poduszkę
trzykrotnie, z poduszki zakurzyło się, Mrówka zawstydził się, a
kot zaczął kolejną opowieść.”
Alcesamina - Niklas Payper
8.06.2016
Szczęście x 2
"[...] potem Brooke napisała zdania, których nie znał nikt, nawet Mrówka, jedynie Gustaw wykradł je spojrzeniem z dziennika. Brzmiały mniej więcej tak: "Jesteś moim natchnieniem, siłą napędową, która wprawia w ruch kursor mojego życia, i dzięki tobie moja historia pisze się niemal sama. Bo przecież nic na siłę, prawda?". No ale Mrówka tych słów nie znał i miał ich nigdy nie poznać, chyba że opowiadania te zostaną kiedyś wydane, a Mrówka jakimś cudem dowie się, że ktoś o nim napisał i zechce zweryfikować prawdę z wyobrażeniem. Ale co będzie potem, to się dopiero okaże."
Alcesamina - Niklas Payper
18.05.2016
11.09.2015
Zaczytanie Szczęście
"(...) bo ja, gdy się zaczytam, jestem całkiem gdzie indziej, jestem w
tekście, samego mnie to dziwi
i muszę z poczuciem winy przyznać, że naprawdę znajdowałem się we śnie, w świecie piękniejszym,
że byłem w samym sercu prawdy. Codziennie z dziesięć razy zdumiewa mnie, że mogłem sam od siebie tak się oddalić."
i muszę z poczuciem winy przyznać, że naprawdę znajdowałem się we śnie, w świecie piękniejszym,
że byłem w samym sercu prawdy. Codziennie z dziesięć razy zdumiewa mnie, że mogłem sam od siebie tak się oddalić."
Bohumil Hrabal "Zbyt głośna samotność"
29.10.2014
5.07.2014
Spotkali się na neutralnym gruncie. Spotkali się, choć wcale
nie miał na to ochoty. A może miał ogromną ochotę. Sam nie wiedział. Dręczyły go
wątpliwości. Bał się, a równocześnie jego ciało drżało w oczekiwaniu. Nie, nie
ciało. Ciało było jedynie przekaźnikiem, nośnikiem kipiących w nim emocji.
Założył stare, sprane spodnie i zbyt obszerną już koszulkę,
wiatr szarpał nią na nim, jak sztandarem na wietrze. Włosy spiął wysoko w kucyk,
czego później żałował, bo w odsłoniętej twarzy tak łatwo jest czytać.
Był zdenerwowany, jak przed pierwszą randką, czy też pierwszą
telefoniczną rozmową z Mimi, podczas której, gdyby nie śpiewny głos Mimi i jego
rozluźniający chichot, zapewne dostałby szczękościsku i bełkotał niezrozumiale przez
zęby. I tak nie wykazał się elokwencją czy urokiem, ale nic nie poradzi na to,
że rozmowy telefoniczne są dla niego drogą przez mękę, bo nie potrafi w nich
się odnaleźć, czuje się skrępowany nie widząc reakcji drugiego człowieka.
- Boże, same kości. Musisz coś zjeść. – powiedział, gdy
tylko Mrówka usiadł przy stoliku.
- Nie jestem głodny.
- A co dziś jadłeś?
- Koktajl z melona.
- To się pije.
- Niezbyt dokładnie zmiksowałem melona, więc musiałem gryźć
farfocle, to jak jedzenie.
Podczas spotkania nie pozwala sobie na odprężenie za pomocą
alkoholu. Pije zieloną herbatę, bo wie, że nie mógłby na sobie polegać, gdyby
zaczął bawić się z procentami. Sam jego widok po setce wódki pewnie wywołałby
samoistne rozłożenie nóg, a z kącików ust ciekłaby ślina. Po co się narażać na
taki wstyd?
Za to po powrocie do domu od razu pobiegł do lodówki i wyłowił
z niej zimne piwo. Później napisał do Mimi, ale ten nie mógł rozmawiać. Połowę
puszki opróżnił w drodze do swojej komnaty, a nie mieszkają w apartamencie o
ogromnej powierzchni. Przez chwilę
myślał o czekających ich remoncie, ale szybko tę myśl od siebie odsunął. Zapalił
papierosa i wypił przy nim resztę piwa słuchając listy przebojów Trójki. Gdy z
głośników poleciał kawałek Perfektu wzdrygnął się z niesmakiem i pobiegł po
kolejną puszkę, którą szybko opróżnił wymieniając z Mimi esemesy.
Następna puszka przyniosła ponury nastrój. W tej chwili nie
chciał niczego więcej, niż wrócić do początku. Do ich wspólnego początku , by
pokierować nim tak, by równocześnie stał się końcem. Zniewoleniem i
wyzwoleniem. Chciałby, żeby nigdy nie pozwolili sobie na nic więcej, niż
genialny seks, by na tym opierało się wszystko, co ich kiedyś połączyło. Kolejne
szybkie łyki i myśl chora, by zadzwonić, napisać, zaprosić. Niech będzie jaki
by nie był. Papieros studzi myśli. Lewa dłoń nieporadnie wpisuje adres strony
na odstresowanie. I zaskoczenie, jakie go tu spotyka. Pierwszy raz od bardzo
dawna, ktoś chce rozmawiać o czymś innym, niż seksualne preferencje. Szkoda, że
liczył jednak na coś innego, na to, co zwykle, co pozwoliłoby mu odpłynąć,
zredukować się do roli, która by przyjął, by móc zapomnieć o sobie i życiu.
10.01.2013
27.07.2012
7.07.2012
Miłość
Po prostu zaczynasz kochać i nie możesz już przestać.
Jestem szczęśliwy. Mam mojego bubulka, który łazi za mną krok w krok i cichutko piszczy, gdy znikam mu z pola widzenia, zasypia mi na brzuchu i liże po dłoniach, nadstawia się do całowania i robimy noski noski eskimoski... wystarczy mi patrzeć na niego i już jest dobrze:)
21.06.2012
16.06.2012
Dzień 4 - odkrywanie powołania
Mrówka został dziś sam w domu, więc od rana mył okna w całym domu, piekł ciasto,
gotował szare kluski,
wylegiwał się w słońcu pod studnią,
próbował upolować kota, słuchał jazzowych standardów i tańczył w ogrodzie.
Życie na wsi jest cudowne, a rola wiejskiej gosposi odpowiada Mrówce idealnie w związku z czym od dziś poszukiwany jest mężczyzna z hektarami gotów przygarnąć Mrówkę na stałe pod swą wiejską strzechę :)
gotował szare kluski,
wylegiwał się w słońcu pod studnią,
próbował upolować kota, słuchał jazzowych standardów i tańczył w ogrodzie.
Życie na wsi jest cudowne, a rola wiejskiej gosposi odpowiada Mrówce idealnie w związku z czym od dziś poszukiwany jest mężczyzna z hektarami gotów przygarnąć Mrówkę na stałe pod swą wiejską strzechę :)
21.01.2012
Mrówka w cudzych oczach:)
Pewien młody kawaler tak oto widzi Mrówkę:) Wszystko się zgadza - chude pęcinki, mały bebzunek, potargana czupryna, wytrzeszczone oczka i uśmiech od ucha do ucha na widok portretu :D
7.01.2012
Zima 2012

Miasto Piernikiem Pachnące to miasto pełne magii, spotykanej na każdym kroku. Nie dziwi zatem nikogo, że padający śnieg zamienia się w letni deszcz, a po nim wyłania się tęcza:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












Zdj%C4%99cie005.jpg)

