26.09.2014

Inspiracja - Gustaw i godzina duchów



Niemalże w samo południe otrzymał sms: Masz na poczcie ;p Ucieszył się jak małe dziecko, by po chwili zasmucić się myślą, że będzie mógł zajrzeć na nią dopiero po południu, gdyż zmierzał właśnie na zebranie do Pentagonu. 

Po raz pierwszy od 3 miesięcy spotkał znajomych z pracy, w tym Halę, z którą kiedyś mieszkał w Domku w Ogrodzie. W połowie czerwca umówili się na wspólne zapijanie rzeczywistości, ale pojawiła się przeszkoda w postaci dwóch czynników:

Po pierwsze wraz z Halą mieszkała obecnie Gwiazda, która wyprowadziła się z mieszkania zajmowanego wspólnie z Mrówką, z którym to pewnego dnia przestała rozmawiać i odeszła. Oraz po drugie – Hala bała się wychodzenia z domu, więc spotkanie poza Domkiem w Ogrodzie odpadało. Wymyślił również po trzecie – coś się zmieniło, zniknęła u Hali potrzeba kontaktu z nim, a może to Gwiazda przedstawiła jej Mrówkę jako potworniaka, z którym nie da się już żyć i normalnie rozmawiać.

Jak się okazało, lato dla Hali było złe i nie miała nastroju na jakiekolwiek spotkania, dlatego też nie odzywała się przez cały ten czas. Mrówka pomyślał, że jego lato również nie było dobre, że przeżył wiele trudnych momentów, ale był gotów zebrać się do kupy i wysłuchać Hali, spotkać się z nią i obejrzeć z jak dawniej serię horrorów, a nawet cały sezon Lostów, oby przez jakiś czas móc przebywać z drugim człowiekiem, którego znał, który go rozumiał, a przynajmniej tak mu się wydawało. Ich krótka rozmowa toczyła się wokół nadchodzącego zupełnie niespodziewanie ślubu Perwersyjnej Anny, na którym to obecność swą obiecał, ale po informacji Hali, iż zaproszona została również Gwiazda wraz ze swoim przydupasem, postanowił, że w listopadzie będzie miał ciężką grypę. 

Podczas zebrania dowiedział się, że trzeba poprawić niektóre papierzyska tworzone jeszcze w czerwcu, oraz że będzie miał wśród swoich podopiecznych dwie osoby z Zespołem Aspargera [musi poczytać na ten temat, gdyż jego wiedza wraz z upływem czasu, który minął od studiów, bardzo zmalała], oraz tradycyjnie alkoholizm, niezaradność życiową i inne ciekawe przypadki, z którymi będzie się borykał przez najbliższe miesiące.
Po zebraniu pożegnał się ze wszystkimi, w tym z Halą, którą zaprosił na kawę, gdyż Pentagon znajduje się nieopodal jego mrowiska. Ta jednak odmówiła, nawet się nie tłumacząc. Pomyślał, że coś między nimi pękło, ta niteczka, która przez ostatnie lata tak bardzo się naciągnęła, że w pewnym momencie musiała się zerwać. Zrobiło mu się przykro i na końcu nosa miał smarki powodowane napływającymi do oczy łzami. Czy jestem tak beznadziejnym człowiekiem, że już nikt nie chce ze mną przebywać, pomyślał kulając się przed siebie powolnym krokiem. Przecież zawsze starał się uważnie słuchać i zadawać pomocnicze pytania, był ciekawy życia innych, ich problemów, radości i codziennego życia. Rzadko mówił o sobie, a nawet ciągnięty za język rzucał jedynie ogólniki i starał się szybko zmienić temat, by uciekając od zwierzeń równocześnie okazać zainteresowanie rozmówcą. 

Idąc przez mały lasek myślał o tym, że niedawno były imieniny Króla, przy grobie którego nie był od wielu lat, od dnia, w którym poszedł na cmentarz, by zapalić papierosa nad jego mogiłą i powiedzieć mu, że już nic dla niego nie znaczy, że lęk i strach to czas przeszły, że potrafi zamknąć wspomnienia w drewnianej skrzyni i schować je na dnie samego siebie, że już się go nie boi. Jakże naiwnym chłopcem był wtedy…

Kopiąc szyszki myślał o Magicznym Człowieczku, o niedawnych urodzinach Mamity, z okazji których kolejny rok nie mógł złożyć jej życzeń, gdyż ich drogi rozeszły się i pewnie już nigdy się nie przetną. Rozeszły się do tego stopnia, że o śmierci swojego ojca chrzestnego dowiedział się od Piotra, który spotkał któregoś dnia Mamitę, a ta bez cienia zażenowania kazała mu puścić dalej wieść o tej śmierci. Przedawnione to były informacje, gdyż wuj zmarł kilka miesięcy temu, a Mrówka nie został o tym poinformowany. Ewidentnie nie należy już do Rodziny.

Wychodząc na brukowany chodnik uśmiechnął się sam do siebie, gdyż na horyzoncie zobaczył sklep, w którym zamierzał kupić butelkę wina, która miała być dodatkiem, wisienką na torcie przesłanych opowiadań. Tak, czytanie wciąż jest jego pasją, jedną z najwspanialszych ucieczek od samego siebie, choć później w tekście znalazł fragment, w którym autor powiedział, że Mrówka nie jest w stanie uciec sam od siebie. Ale gdy z kieliszkiem wina i tlącym się pomiędzy palcami papierosem zagłębiał się w opowieść, zniknął, rozpłynął się w słowach, które oplotły go sobą i przeniosły w inny wymiar. Zrozumiał, że nie ten go zna i rozumie, kto przy nim bywa lub bywał, z kim rozmawiał i żył na co dzień. Jest człowiek, który potrafi go rozgryźć, z którym sporadycznie rozmawia przez telefon, częściej jednak wymieniając wiadomości tekstowe. Coraz mniej jednak boi się tych rozmów, coraz swobodniej się podczas nich czuje. I choć może nigdy się nie spotkają, uważa go za Przyjaciela, pomimo tego, że nie zawsze potrafią ze sobą rozmawiać, że omijają często trudne tematy i nie wiedzą o sobie wszystkiego, jest pomiędzy nimi od lat grubo pleciona lina, która czasami mimowolnie zaczyna się rozplątywać, tylko po to, by za jakiś czas z poszczególnych farfocli znów mogli zaplatać grube warkocze.

Nigdy nie zapomni dnia, w którym pierwszy raz rozmawiali. Telefon w dłoni dygotał wraz z całym ciałem, a myśli nie chciały układać się w zdania, ale śpiewny głos po drugiej stronie telefonicznego łącza uspokajał, mówił o rzeczach ważnych i mniej ważnych, o mężczyznach i nie tylko, gdyż przecież świat nie kręci się tylko wokół nich. Człowiek kryjący się za tym głosem był jedynym przyjacielem, który zadawał pytania, który wiedział, gdzie Mrówka przebywa i jak się czuje. Któregoś dnia, gdy bardzo się martwił o niego, dostał wiadomość: Mam do ciebie pełne zaufanie, mały rudy kocie. Zrobiło mu się ciepło w miejscu, gdzie ulokowane ma serce, choć ponoć tacy jak on, mają je po przeciwnej stronie. To jednak nie jest ważne. Nie ważne czy kocha się mięśniem tłoczącym krew do mózgu, czy właśnie mózgiem, a może duszą czy też umysłem… ważne, że kocha, bez żadnych podtekstów, bez oczekiwań, zupełnie bezinteresownie. Po prosu kocha.

A teraz może zapalić kolejnego papierosa, napełnić kieliszek resztkami wina z ciemnozielonej butelki i poddać się kolejnemu opowiadaniu. Choć wie, że będzie ono pełne smutku i samotności ukrytej pomiędzy słowami, cieszy się na nie, na ten czas, gdy Mimi pozwoli mu zajrzeć do świata, w którym łosie są tym, co pozwala zrozumieć człowieczeństwo i jego wielowymiarowość…

25.09.2014

Pytanie

Czy mężczyźnie można zaufać?

Czy można zaufać jeśli tylko w łóżku jest genialnie?

17.09.2014

11 PRZYKAZANIE

Powinien wielkimi literami wypisać sobie na ścianie: 
PIJESZ, NIE OTWIERASZ JAPY I NIE BŁĄDZISZ PO FELLOW I ROMKU PAPLAJĄC ZE WSZYSTKIMI JAK POTŁUCZONY DESPERAT!!!

13.09.2014

Skarpetki



Odkąd pamięta kupował kolorowe skarpetki - paski, kratki, kwiatki, kropki... Kilka par w różnych kolorach, ale z tym samym wzorem, by nie marnować czasu na poszukiwanie odpowiednich par. Po prostu wyławia dwie o zbliżonym wyglądzie i zakłada, nie bacząc na to, czy są takie same. Kiedyś, lata temu, Majne Szwester powiedziała mu ze złością, że to próba zwrócenia na siebie uwagi, że poprzez te skarpetki chce zaznaczyć swoją indywidualność. Powiedział jej wtedy, że to jego protest przeciwko normalności, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to przejaw jego lenistwa. 

Dlaczego ludzie zwracają uwagę na takie pierdoły? Dlaczego chcą cię gdzieś zaszufladkować? Jakoś przyporządkować do własnych schematów? Dlaczego, dla niektórych skarpetki są wyznacznikiem tego, kim jesteś?

Nocne myśli



Rozmowa z Mimi coś mu uświadomiła, choć zorientował się dopiero po kilku godzinach. Leżąc w łóżku z książką zamiast chłopca z bajki u boku, myślał o zbliżającej się pracy. Przypomniał sobie wtedy słowa Mimi: Lubię ludzi z pracy i tęsknię za nimi po kilku wolnych dniach. Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że przez ostatnie lata uczył się zapominania o ludziach, zwłaszcza o tych, którzy najwięcej dla niego znaczyli. Nie, nie zapominania. Uczył się nie tęsknić za tymi, których kocha, a może kochał. Uczył się nie tęsknić, za tymi, którzy byli i nie przywiązywać się do tych, których poznaje. Zastanawiał się też czy można przestać kogoś kochać, tylko dlatego, że odszedł, że już nie pojawia się w codziennym życiu. Czy przeszłość to tylko martwe pola wspomnień, które czasami przemierza w poszukiwaniu utraconych chwil. Wydaje mu się, że nic, co go spotkało nie może być martwe, gdyż wywarło na niego ogromny wpływ, zmieniło go, ukształtowało i gdyby było martwe, nie byłoby tak trudno zmienić mu samego siebie, swoje utarte schematy, które niszczą wszystko, co próbuje stworzyć.

12.09.2014

Ka: Mam cię cały czas w głowie.
Mrówka: Tak myślałem, że krążę po jakimś pustostanie.

11.09.2014

kanibalizm



Czasami zachowuje się jak kot, który pod drzwiami miauczy, by go wpuścić, aby po chwili miauczeć, by go wypuścić. Zjada sam siebie. Nie potrafi rozmawiać, ewentualnie drzeć pysk, bo ma jakieś urojone podejrzenia. Znów nie brał leków, bo płynął z prądem głębokim strumieniem wódki i nadal nim płynie, bo dzięki temu wszystko staje się obojętne.