27.05.2014

Pamięta czarnobiały telewizor z dzieciństwa. Małą skrzyneczkę na górze i pokrętło do zmieniania programów. Pierwszy. Drugi. A pomiędzy nimi szary śnieg. Wszystko wokół było szare. Nawet kredki miały blady odcień. Tylko niebieski kombinezon przywieziony z Czechosłowacji odznaczał się intensywną barwą.

Dziś nie udaje mu się poprawne oddychanie. Płytkie, krótkie i łapczywe wdechy powodują kłucie gdzieś wewnątrz. Wydech przynosi ulgę. Jakby organizm sam wiedział, co dla niego lepsze. Nie oddychaj. Przestań się męczyć. Odpuść sobie już tę walkę.

Bliskość usypia czujność.

24.05.2014

Dylemat

XXX: Ale jesteś ładny... mógłbyś grać w filmach porno.

Komplement? Czy też mi pocisnął?

21.05.2014

Ptaszki

Ubi: Zobacz, gołąbek. Cisnę w niego petem, ciekawe czy zauważy.
Mrówka: Nie wolno tego robić ptaszkom.
Ubi: A co się robi ptaszkom?
Mrówka: Ptaszki się całuje i bierze do buzi.

19.05.2014

Kilka dni temu coś go pchnęło do zajrzenia na starego bloga. Trochę w nim pogrzebał, a później przeszedł na aktualnego. Zaczął czytać od początku. Wróciły wspomnienia. Kilka lat opowiedzianych prostymi słowami. Kilka lat zawieszonych w wirtualnej przestrzeni. Zabawne historyjki, błahe problemy, a także te, które wywołały odruch wymiotny.

W ciągu tych lat poznał wspaniałych ludzi, którzy zawitali w jego życiu na dłużej lub krócej. To im opowiadał swoją historie, ale głównie sobie. Chciał zapamiętać. Chciał mieć dowód na to, co się działo, by łatwiej było wspominać, by mógł pewne sytuacje analizować, przetrawiać i próbować z czasem zrozumieć, wyciągać wnioski. Ludzie, którzy zawitali do jego wirtualnego mrowiska pomagali mu przetrwać najtrudniejsze momenty, innym razem śmiali się wraz z nim lub zwyczajnie byli, rozmawiali, a przecież to właśnie rozmowa jest tym, co sprawia mu radość. Mijały tygodnie, później lata, nawet nie zorientował się kiedy ten czas minął, a wraz z nim wirtualne więzy zaczęły się rozluźniać, inne zostały niespodziewanie przecięte jednym zamachem. Nieliczne przetrwały próbę czasu. 

Pamięta jak poznał Mimi. Chciał pożyczyć łyżeczkę, ale zamiast niej otrzymał przyjazną dłoń. I właśnie ta dłoń przy nim została, a jej właściciel znosi Mrówkę od lat, choć pewnie ma czasami ochotę palnąć go w łepetynę. 

Nie o tym miało być, a o tym, który burzył krew. Odleciał i wrócił. Milczał, a teraz znów się odezwał. To dlatego czytał. Chciał sobie przypomnieć, jak bardzo ten człowiek boli. Ale wolał myśleć o Mimi, bo on wzbudza ciepłe uczucia i Mrówka zakwita wtedy uśmiechem.

17.05.2014

nowy pomysł

Piją. Wzrok pada na młotek do mięsa wystający spod koca.
Ubi: Po co ci ten młotek?
Mrówka: Wbijałem gwoździe, a co?
Ubi: Nie, nic w sumie.
Mrówka: Swoją drogą, ciekawe, czy można zajebać się takim młotkiem. - chwila ciszy; Mrówka łapie młotek i stuka się nim w głowę - Myślisz, że tak można jebnąć sobie w łeb z całej siły i się zabić?