12.12.2016

Nie poczytasz


Lego

Siedzi Mrówka z dzieckiem podopiecznych i buduje nowe światy z lego.
Dz.: To jest taki usiadek.
M: Co to jest usiadek?
Dz: No fotel taki przecież.
M: No Tak, jasna sprawa.

10.12.2016

Praca

J: Dabra, idę do pracy.
M: Przecież Ty nie masz pracy.
J: Ulotki roznoszę.
M: Ta, chyba bakterie.

24.10.2016

Grindr

Pajac: Seks?
Mrówka: Nie wiem nawet jak wyglądasz, więc skąd mam wiedzieć czy mam ochotę na sekst z Tobą?
Pajac przysyła dwa zdjęcia swojego przyrodzenia. Fakt, całkiem zgrabnego, ale jednak fiuta!
Pajac: W analu jaki jesteś?
Mrówka: Nie chodziło mi o wygląd Twojego fiuta, no chyba że jesteś fiutem, do którego jedynie przyczepiony jest człowieczek.
Pajac: Może Sprawdź sam.
Pajac: W analu jaki jesteś?
Pajac: Pokaż też ptaka.
Mrówka: Nie mam ochoty na dalsze prowadzenie tej konwersacji.
Pajac: A chuj. ci. w dupę
Mrówka rechocze i ocierając łzy stuka w klawiaturę.
Mrówka: :D
Pajac: Wiedziałem że się ucieszysz
Mrówka: To nie radość.To rozbawienie. Faceci rzadko doprowadzają mnie do łez. Tobie się udało.
Pajac: No chyba że ma grubego. chuja i. pcha go na siłę
Pajac: Wolisz do gardła czy w dupę
Mrówka: Niech to dla Ciebie pozostanie tajemnicą lasu.

23.10.2016

Staje przed lustrem i gapiąc się na swoje odbicie szczotkuje zęby tak długo, aż zaczynają krwawić mu dziąsła. Płucze usta, wypluwa krew zmieszaną z pastą i rozczesuje długie włosy opadające na nagie łopatki, mechanicznie zaplata je w warkocz i uśmiecha się na jakieś niewyraźne wspomnienie z czasów, gdy często nosił dwa warkocze. Wraca do pokoju, zakłada kolorowe skarpetki nie do pary, gdyż nie chce mu się szukać takich samych i sznuruje wysokie buty. Dopiero wstając z fotela zauważa nagie kolana. Niemrawo zdejmuje buty i wciąga spodnie w kratę i ponownie wsuwa stopy w kamasze. Tym razem ich nie wiąże. Lenistwo i zniechęcenie do rutynowych czynności wygrywa. Później już tylko kurtka, szal i klucz przekręcany w zamku. Zbiega po schodach i skręca w stronę małego targu, na którym u znajomej kobiety kupuje malinowe pomidory i trochę włoskich orzechów. U Andiego zaopatruje się w cytrynowe Camele i idzie do sklepu po resztę zakupów. Robi mu się zimno; przez chwilę zastanawia się, czy założył coś pod kurtkę. Wsuwa pod nią dłoń i wyczuwa materiał, którego faktury nie rozpoznaje. Cieszy się, że jednak coś na siebie wciągnął, lecz zdaje sobie sprawę z tego, że zupełnie nie pamięta co to było. Wysila szare komórki, ale nie przynosi to efektów. Dopiero w mieszkaniu okazuje się, że to stara siwa bluzka sprzed kilku lat. Totalne rozkojarzenie. Dziury w pamięci.
W pracy jakoś sobie jeszcze radzi. Dziesiątki stron zapełnia notatkami, które przegląda przed każdym spotkaniem. Jakiś czas temu był u podopiecznej w przedszkolu na pasowaniu na przedszkolaka. Jej rodzice nie dotarli, a on starał się jej to wynagrodzić, wściekły na nich i równocześnie wzruszony jej widokiem, gdy śpiewała z grupą piosenki i przysięgała różne bzdury recytowane przez nauczycielkę. Ten berbeć pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co oznacza słowo „przysięgam”. Rodzice również przysięgali. On nie mógł. Jest tylko facetem, który stara się doprowadzić, by jej rodzina stanęła na nogi, by miała jako taką przyszłość. Zjadł jednak podaną mu ćwiartkę cytryny i uśmiechał się do młodej, która ewidentnie cieszyła się, że się przy tym nie krzywił, jak niektórzy rodzice. 
Jakiś czas temu dostał na maila zdjęcia od Szwagra. Uśmiechają się na nich dwie dziewczynki. Nastolatka i trzy letni maluch niesamowicie do niego podobny. Księżycowej nie widział trzy lata. Małej nigdy nie pozna. Na górnej półce w szafie na korytarzu schowane są prezenty, które nigdy nie dotrą do adresatek. Jedno zdjęcie wydrukował i oprawił w srebrną ramkę. Patrzy na nie codziennie i czasami zastanawia się jakie są, co lubią, czym się interesują. Księżycowa pewnie przeżywa pierwsze miłości, a on żałuje, że życie potoczyło się tak chujowo, że nie może przy tym być, że nie może uczestniczyć w jej codzienności. Jedyne co zna, to fotografie przysyłane przez Szwagra w tajemnicy przed Majne Szwester.
Minęły trzy długie lata. Myślał, że tego nie wytrzyma i robił wszystko, żeby jego świat totalnie runął. A jednak wciąż tu jest.

14.10.2016

29.09.2016

Perspektywy

Sz: Cześć, co robisz?
M: Czytam i czekam na wypłatę.
Sz: A jak wpłynie wypłata, to co będziesz robił?
M: Hmm... pił, palił i oddawał się rozpuście :)

Po kilku godzinach

Sz: I co, masz już wypłatę?
M: Jo :)
Sz: I co robisz?
M: Piję, palę i czytam :)
Sz: A co z rozpustą?
M: Chuj z rozpustą... może w książce ktoś się bzyknie ;p

27.09.2016

Czarna wizja

Sz: Zobacz, co mi się stało. - powiedział pokazując niewielkie skaleczenie na stopie robiąc przy tym zbolałą minę.
M: Ło matko! Ale się narobiło! Trzeba będzie teraz amputować Ci nogę! - trajkotał udając panikę - Szkoda. W sumie miałeś całkiem ładną stopę.

31.08.2016

Szczęście ma rudy kolor

Ułożył się z kieliszkiem wina w dłoni [i butelką na podorędziu] na stosie poduszek i zapatrzył w zieleń drzew za oknem. Sam nie wiedział, gdzie błądziły jego myśli lekko spowolnione różową kapsułką. Nawet nie zauważył, gdy Szczęście usiadło mu na biodrze, a dłoń mimowolnie zatopiła się w rudym futrze. Dopiero gdy kot przeciągle miałknął, by zwrócić na siebie uwagę, spojrzał w bursztynowe oczy i uśmiechnął się. Jesteś moim największym szczęściem – powiedział – kocham cię.
Od bardzo dawna miłość wyznawał jedynie Szczęściu. Codzienny rytuał, by nie zapomnieć, jak brzmi melodia tych dwóch słów. Nie wiedział, czy kot darzy go jakimś uczuciem, czy też traktuje jedynie jako żywy podajnik karmy. Było mu to obojętne. Liczyło się to, że on wciąż potrafi odczuwać tak intensywnie. Uwielbienie pojawiło się znikąd i od pierwszej chwili było niesamowicie naturalne, pierwotne. Tak kochał jeszcze jedynie Księżycową.
Zapalił papierosa. Szczęście spojrzało na niego z niesmakiem, zmrużyło oczy i zeskoczyło na podłogę, a Mrówka znów zagapiony w okno, zastanawiał się, dlaczego tak trudno mu kochać ludzi i dlaczego tak bardzo się przed tym broni. Ludzie to szuje, pomyślał. Tylko na garstce nielicznych mu zależy, choć rzadko im to okazuje, chyba za bardzo boi się, że im nie zależy na nim. Lipne i naciągane wytłumaczenie. Zawstydził się, bo zdał sobie sprawę z tego, że taki wiele spierdolił milczeniem. Mowa srebrem,milczenie złotem. Powinien być w chuj bogaty, a czuje się ubogi.

30.08.2016

ajfon srajfon

Sz: Niedługo wychodzi nowy iPhone7 i chyba sobie zamienię swoją 6 na tę 7.
M: Acha. Fajnie.
Sz: A ty jaki masz telefon?
M: Czarno - biały.

29.08.2016

Tramwaj

Jadąc tramwajem nie mógł skupić się na czytaniu, więc mimowolnie obserwował otoczenie. Zagapił się na matkę i dziecko, którzy rzucali do siebie kukurydziany chrupek. W pewnym momencie matka nie wytrzymuje i krzyczy: Jesz?! Nie chcesz?! No to po co chcesz?!, a Mrówka uśmiecha się pod nosem, odwraca wzrok do okna i zerkając na zamgloną Wisłę zaciesza, że nigdy nie będzie ojcem.

09.08.2016

Blondynka

Dzień zaczął od drinka wypitego duszkiem. Przy drugim trochę się rozluźnił i włączył stary dobry jazz. Zassał trzy chmurki słodkiego dymu, który rozszedł się przyjemnym ciepłem po ciele i zakwitł uśmiechem. Nucił sobie z Ettą James o odnalezionej miłości. Jak to możliwe, że życie tak szybko płynie i tak bardzo go zmienia? Początkowa złość na samego siebie minęła, przeradzając się w głupkowaty chichot, aż włosy wymsknęły się z kucyka i rozsypały na twarzy. Dmuchnął na ciemny kosmyk i pomyślał, że chyba najwyższa pora przefarbować się na jasny blond. Stanie się słodką idiotką zasysającą drinki przez kolorowe słomki. Ludzie i tak biorą go pewnie za kretyna. Jak ten facet, z którym umówił się ostatnio w hotelowym pokoju, bo wciąż trzyma się zasady, by nie wpuszczać obcych do swojego świata. Facet przyjechał z Piły czy z Poznania, nawet już nie pamięta. Początkowo wszystko szło dobrze, bezpieczna odległość i rozmowa przy piwie. Gorzej gdy podszedł, dotknął, przyciągnął do siebie. Przyjemna ekscytacja płynąca z obserwowania i kokietowania gdzieś prysnęła. Zastąpił ją niesmak i choć starał się go przełamać, nic z tego nie wyszło. Wracając do domu zastanawiał się, co jest z nim nie tak. Dlaczego nie potrafi odpuścić i choć raz się zabawić? Przecież to nic złego. Że też w tej głowie musi mieć tak nasrane... pozostają jedynie mrzonki słodkiej idiotki o kawalerze, który zawładnie kiedyś duszką... albo chociaż ciałem.

03.08.2016

Jestem

Zbudował sobie swój mały świat i wydawać by się mogło, że ma w nim wszystko pod kontrolą. Trzyma wszystko i wszystkich na dystans. Dobrze mu tak, jak jest. Choć ostatnio usłyszał: Wiesz, co mnie w tobie najbardziej dziwi? Masz niesamowitą zdolność do uzależniania się od ludzi, a jednocześnie jesteś niezdolny do przeżywania bliskości.
Coś w tym chyba jest.


Kiedy potrzebowałem pieszczoty, na chwilę zbliżałem się do ludzi. Potrzebowałem ich, by być między nimi, bawić się, rozmawiać, słuchać, patrzeć, pić, by dotknąć choć namiastki bliskości drugiego człowieka. I tak oto nadałem mojej samotności znośny wymiar, by być nieszczęśliwie szczęśliwym. […] W swojej samotności nauczyłem się żyć z książkami. Maluję przeczytanymi słowami. Zamrażam i zatrzymuję chwile. Bardzo rzadko w swojej samotni się nudziłem, a jeśli nie mogłem czytać i było mi źle, to zwijałem się w kłębek, zamykałem oczy i wyobrażałem sobie miejsca, w których kiedyś będę.”
Mariusz Maślanka – Na imię mam Jestem

28.07.2016

Bzzzzzz

Mrówka poszedł do psychiatry. Standardowo usiadł sfochowany i gapił się na wiszący po lewej stronie obraz, kiwając się przy tym w przód i w tył.
P: Jak tam panie Tomku? Wyszedł pan do ludzi tak, jak to ustalaliśmy?
M: Trochę.
P: A możemy to sprecyzować?
M: No raz wyszedłem... może ze dwa razy.
P: I jak było?
Mrówka chwilę milczy, po czym zaczyna machać podkurczonymi rękami.
M: Wolę być pszczołą.

24.07.2016

nieznajomości

1223: Byłem tydzień temu w toruniu i chciałem poruchac
Mrówka: Może zwierz się z tego swojemu terapeucie, a nie obcemu człowiekowi?
Cisza.
Kurtyna.

Drogówka

Szymon i Mrówka jadą w nieznane. Milczą do siebie, bo słowa gdzieś się rozpełzły i nie potrafią ich odnaleźć, pozbierać w zdania. W pewnym momencie zatrzymuje ich drogówka. Sprawdzają dokumenty, każą Szymonowi dmuchać w balonik, a na koniec Pan Władza mówi: A teraz trójkąt. Na co Mrówka zerka na Szymona, wyszczerza kły w głupawym uśmieszku i wskazując na tylne siedzenie mówi: No to zapraszamy.

15.06.2016

Konik

Szymon: Uśmiechnij się.
Mrówka się uśmiecha.
Szymon: Ale nie tak. Tak szeroko, z zębami.
Mrówka: Ty mi chcesz w zęby zaglądać? A co ja, koń darowany?

13.06.2016

Zapach

Po przebudzeniu we włosach odkrył zapach perfum. Dmuchnął na kosmyk opadający mu na twarz i uśmiechnął się sam do siebie, po czym sturlał się na podłogę i przeciągnął, aż coś złowieszczo zatrzeszczało w biodrach. Sięgnął po telefon i znów się uśmiechnął. Czuł się trochę jak zdrowo jebnięty pajac, ale nic sobie z tego nie robił i z uśmiechem na twarzy podreptał zaparzyć pierwszą kawę. W kuchni mina mu zrzedła i z małego gołąbka pokoju przeistoczył się w Charlesa Mansona rządnego krwi i ofiar. Trzaskał wszystkim, co mu wpadło w ręce. Jeden worek śmieci wyniósł pod drzwi jednego współlokatora, drugi postawił pod pokojem drugiego. Znalezioną w zlewie torebką herbaty, oblepioną okruchami i innymi farfoclami, cisnął przez cały korytarz, aż plasnęła o drzwi Pimpusia Sadełko, po których zjechała na podłogę zostawiając za sobą ślimaczy ślad. Wyjął z szafki mleczko do czyszczenia i szorował, szorował, szorował, aż pidżama w króliczki zrobiła się mokra od piany rozpryskującej się we wszystkich kierunkach. Miss Mokrego Podkoszulka, kurwa mać, tylko dłoni nie mogę nikomu pokazywać, bo zniszczone detergentami, pomyślał i podetknął sobie pod nos pasemko włosów, które wymsknęło się z ciasno związanego kucyka. Sama chemia. Po zapachu perfum nie było już prawie śladu. Zniknął. Przez chwilę zastanawiał się czy ich właściciel też zniknie z jego życia, jak to zazwyczaj bywa z facetami i ile czasu mu to zajmie?

Ile razy można zaczynać żyć od nowa? Aż wreszcie się uda? Aż trafi się w odpowiednie trybiki? Tylko skąd brać na to siłę? Coś w środku wstrzymuje oddech w podekscytowaniu i szepcze, że trzeba wciąż próbować. A później pojawia się myśl, że chciałby umrzeć w dniu, w którym spadnie pierwszy śnieg.

09.06.2016

woher komst du?



"[...] - Skąd się wziąłeś, bo nie jesteś typowym kotem?
        Spojrzenia Mrówki i Gustawa spotkały się w połowie drogi i obaj pokręcili przecząco głowami.
       - Zrodziłem się w noc tak zwykłą i przeciętną, tak normalną do szpiku kości, że aż wstyd przyznać, że się w taką noc zrodziło. Dlatego moja niewidzialność w pewnym sensie chroni mnie przed pytaniem „skąd jesteś” czy też jego wariantami: „where are you from” albo „woher komst du”, i tak dalej. Nawet gdyby ktoś wydukał podobne pytanie, odpowiedź udzielona w mym ojczystym języku i tak nie zostałaby zrozumiana, bo nawet student mojego języka miałby problem z przetłumaczeniem sobie zdania: „Zrodziłem się z potrzeby opisywania, pisania i notowania, zrodziłem się z myśli o samotności i potrzeby otworzenia do kogoś gęby”. Więc zjawiłem się ja o cechach odwrotnie proporcjonalnych do cech owej nocy i ten ktoś, kto mnie przywołał, ucieszył się, a najbardziej z tego, że byłem od początku wyposażony w te moją niewidzialność dla otoczenia i widzialność dla niego. Nie przejmował się tym, że moja niewidzialność nie wyklucza mojej fizyczności, a co za tym idzie namacalności, dotykalności. Nie było mnie dla oczu, ale jak się na mnie wlazło ciałem, to ciało wiedziało, że wlazło w coś, czego oczy nie widzą, ale fizyczna cielesna powłoka odczuwa.
        Ogon Gustawa uderzył o poduszkę trzykrotnie, z poduszki zakurzyło się, Mrówka zawstydził się, a kot zaczął kolejną opowieść.”
Alcesamina - Niklas Payper

08.06.2016

Szczęście x 2

"[...] potem Brooke napisała zdania, których nie znał nikt, nawet Mrówka, jedynie Gustaw wykradł je spojrzeniem z dziennika. Brzmiały mniej więcej tak: "Jesteś moim natchnieniem, siłą napędową, która wprawia w ruch kursor mojego życia, i dzięki tobie moja historia pisze się niemal sama. Bo przecież nic na siłę, prawda?". No ale Mrówka tych słów nie znał i miał ich nigdy nie poznać, chyba że opowiadania te zostaną kiedyś wydane, a Mrówka jakimś cudem dowie się, że ktoś o nim napisał i zechce zweryfikować prawdę z wyobrażeniem. Ale co będzie potem, to się dopiero okaże."
Alcesamina - Niklas Payper

02.06.2016

Nie zachęca

Szymon: No wiesz, to jest taki film, że jest w nim miłość, zdrada, rozdarcie, tożsamość...
Mrówka: Ja nie przepadam jak jest miłość i takie te, co je wymieniłeś.

01.06.2016

Znane postaci

Mrówka: A ten taki blondyn, co nie jest Lewandowskim, to jak się nazywa?

Człowiek

Szymon: To jest Kuba. Uczy niemieckiego.
Mrówka: To jeszcze nie przekreśla człowieka.

31.05.2016

Run


Słucham, słucham i nie mogę przestać. Niesamowicie pozytywnie nastraja, a ciało samo kołysze się do rytmu lub nie, gdyż ekspresja jego koordynacji nie zna i granice przekracza. Chciało by się komuś zaśpiewać 
If you stay another night then
I think you’ll have to stay your whole life

Run wherever I will run
Run
...

30.05.2016

.

Samotność niszczy, ale ludzie robią to szybciej, skuteczniej i boleśniej.

18.05.2016

Szczęście

Bo Szczęście potrafi kondensować się w czystej postaci i spływać wprost przed mrówcze oczy


15.05.2016

Niebanalny podryw

Him: hej 
         co tam?
         na razie pisanie bedzie malo bo i poczatki bywaja przewidywalnie banalne
         moje haslo xxxxxx
         twoje?


Co jest z tymi facetami?????


 

Życzenia

M: Tak bardzo chciałbym zobaczyć rozlewające się po Twojej twarzy rozczarowanie.
A: Jak miło. Może jeszcze wbić mi kołek w serce? Nóż w plecy? Patyk w oko?
M: Kij w mrowisko.

25.04.2016

Strach przed lataniem

Zdawać by się mogło, że jeszcze nie tak dawno temu, uprawiał radosny seks bez zobowiązań i czerpał z życia pełnymi garściami, ale przecież to było wieki temu. Teraz o seksie może sobie pomarzyć... niby też bez zobowiązań... odkąd znów ma długie włosy i tę kretyńską grzywkę, odzywają się do niego jedynie Bi, którzy najchętniej przebraliby go w damskie fatałaszki i zerżnęli w różowej pościeli z falbankami, o ile miałby na sobie pończochy. Nawet gdy trafia się jeden, dla którego zaplutłby warkocze i odegrał niewinną uczennicę tylko po to, by zobaczyć zadowolenie i spełnienie w ciemnych brązowych oczach, to i to potrafi spierdolić, bo choć twierdzi, że chce jedynie seksu, to gdzieś w środku wszystko w nim skomli o odrobinę zainteresowania, ciepła, prawdziwej bliskości. I panicznie się boi. Boi się, że gdy znów poczuje na skórze ciepłą dłoń to się rozpadnie na kawałki z tęskoty za byciem kochanym.

Marność

Znów ugrzązł w domu. Skręcona kostka uziemiła go na tydzień, a przeziębienie dorzuciło kilka bonusowych dni, więc kuśtyka po mieszkaniu owinięty w puchaty koc udając E.T. umykającego przed bandą szalonych naukowców z Gliwic. Przysiada z książką w fotelu, by po chwili zerwać się i truchtać na jednej nodze do kuchni po kawę. Wraca rozlewając połowę na spodek i teatralnie rzuca się na łóżko, chowając głowę pomiędzy poduszkami. Zwija się w kłębek i jest bliski płaczu. Marność. Marność. Jebana marność! Jest zgorzkniałym starcem w 33 letnim ciele.

18.04.2016

telefon

"Bardzo tęsknię" przeczytał otwierając kolejną wiadomość. Te dwa słowa niesamowicie go wzruszyły. Rozczuliły jak widok szczeniaczków w wiklinowym koszyku czy inne słodkości. Niemalże naderwał kąciki ust uśmiechem, który miał zamaskować bezradność i strach. Coś w jego wnętrzu wstrzymało oddech. Możesz już wrócić, chciał napisać, jestem potwornie zmęczony. Zmęczony brakiem... Stuknął telefonem w czoło i odłożył go pomiędzy dwa stosy książek. Dla pewności przystawił popielniczką , wpychając jednocześnie do ust papierosa. Jesteś idiotą, pomyślał. Ewenementem przekraczającym wszelkie granice przyzwoitości.

17.04.2016

Książę z bajki Fellow 2

Misi: Siema
Mrówka: Hejo
Misi: Co słychać?
Mrówka: Wieczór pod kocem z książką .
Misi: Jakie to słodkie ;-)
No kuźwa, doprawdy?
Kurtyna!

Książę z bajki Fellow 1

Młody: Hej
Mrówka:  Hejo
Młody: Co słychać?
Mrówka: Wszystko ok. A u Ciebie? - zapytał kurtuazyjnie.
Młody:  Też tylko nudy.
Mrowka: Ale ja się wcale nie nudzę.
Cisza w eterze. Kurtyna!

23.02.2016

Z Potrowego Lasu




Samotny tydzień w Piotrowym Lesie wyciszył, uspokoił i przygotował do powrotu do pracy po kilku tygodniach spędzonych głównie w łóżku i jego najbliższej okolicy. Wychodził z gorąca kawą na świeże poranne powietrze i wsłuchiwał się w świergotanie ptaków, które w jego mniemaniu zwiastuje wiosnę. Szwędał się po łąkach i zagajnikach. Czytał książki z Piotrowej biblioteki. Gapił się w ogień rozpalając w starej kaflowej kuchni i piecu pomiędzy jego sypialnią a zagraconym pokojem, którego nikt nie używa od lat. Wylegiwał się w łóżku i dziwił się, że wciąż zdarza mu się tęsknić za domem. Czas płynął powoli odmierzany przewracanymi stronicami. Mógłby tak spędzić życie. Śniąc i zagłębiając się w wyimaginowanych światach byłby chyba szczęśliwy. Bez zawodowych problemów, hałasu miasta, fałszywych ludzi, pośpiechu. Tylko on, Zezowate Szczęście i drzewa wokół. Latem chodziłby nad rzekę obserwować tamy budowane przez bobry i liczyć drzewa przez nie powalane. Jesienią robiłby orzechowe nalewki. 

Będąc w Piotrowym Lesie od czasu do czasu wypił kieliszek wina, zapalił diabelskie ziele i było mu dobrze. Po powrocie wrócił do starych przyzwyczajeń. Po pracy otwiera butelkę i pije jakby od tego zależała jego przyszłość. Nie potrafi do niczego się zmotywować. Znów tęskni za Ka, ale nie wierzy w zapewnienia o jego zmianie, a nawet w łagodność jego głosu. Nie pozwala sobie już na mrzonki o wspólnym życiu, ale nie potrafi też zaufać nikomu innemu. Myśli, że życie w pojedynkę nie jest złe,
chociaż czasami brakuje mu kogoś, komu mógłby opowiedzieć, co się działo w
ciągu dnia, w kogo mógłby się wtulić czytając przed snem. 
Czasami jednak wsłuchuje się w głos Henninga i myśli, że będzie dobrze. 

10.02.2016

zaufanie



Zaufanie to cudowny dar, ale jest również wielką odpowiedzialnością, czasami ciężarem, którego nie masz siły nieść a z nikim nie możesz się nim podzielić.

Mrówka: Ja nikomu nie ufam bezgranicznie. Nawet sobie. Dzięki temu przynajmniej tak bardzo nie dostanę po dupie. 

Jemu zaufano. Poczuł się taki malutki z tymi głupimi problemami w główce. Rozbeczał się, choć wie, że to chujowa reakcja, najgorsza na jaką mógł sobie pozwolić. Inaczej jednak nie potrafił, bo kocha, a przez to w jego życie wkradł się kolejny strach o człowieka z garstki najważniejszych dla niego na świecie.

31.01.2016

Przetrzymanie



Przetrzymać. Zająć czymś ręce i myśli. W dzień jeszcze siła, by uprasować co wyprane, wyprać to, co wcale jeszcze nie ubrudzone, przeczytać nieprzeczytane. Zafiksować się. Skupić na obieraniu pomarańczy, zachwycić zapachem, smakiem, fakturą skórki, kształtem pestki. Ścierać kurz z książek, z każdej oddzielnie, dokładnie, do granic szalonego natręctwa. Głaskać kota. Przestawiać meble. Zmywać naczynia. Ustawiać w szafce pudełka zielonych herbat, słoiczki pełne smaków z dalekich krajów. Tak, dnie potrafi wypełnić czynnościami oddalającymi od zamyśleń.

Nocą nic nie powstrzymuje natłoku myśli. Sztormu niedopowiedzianych zdań, których już nigdy nie dopowie i tych, których już nigdy nie wypowie. Pomysłów, których rano nie będzie pamiętał. Dziwnych pragnień i ich ulotności. Nocą kieliszek wina zamienia się w butelkę, a ta usypia niczym kołysanki śpiewane przez matkę w dzieciństwie. Otula się kołdrą. Obejmuje własnymi ramionami
i gapiąc się w ciemność opowiada sobie nieopowiedziane historie szczęścia, które się nigdy nie wydarzyły. Później zasypia i czasem śni o życiu, w którym potrafi się odnaleźć.

28.01.2016

Domowe pupile [odciniek 1]

- Czego potrzebujemy, aby wyhodować zdrową, piękną i dorodną kolonię karaluchów?
- Jedno zadbane mieszkanie + jeden student.

Na pytanie: Jak pozbyć się z mieszkania studenta? odpowiemy w kolejnym odcinku.

21.01.2016



Odpalił koło południa komputer. Wyskoczyła startowa strona – Google.pl – a na niej cztery kolorowe koty. Pomyślał: „Dziś dzień kocura? Nie mam nic dla Zezowatego Szczęścia. Cóż za wstyd i hańba!”. Z ciekawości najechał kursorem na kociaki i okazało się, że to Dzień Babci. W przypływie nieśmiertelności chwycił za telefon i wybrał numer Beni Kuleczki. Abonent niedostępny. Wyparł odejście.
A może zapomniał, bo nie widział jej kilka lat. 

Później myślał o ludziach, których ostatnio poznał. Pełni rolę amatora terapeuty – słucha, pociesza, radzi. A dziś, gdy potrzebował towarzystwa, chociażby jednego człowieka, który posiedziałby obok, coś opowiedział, czegoś wysłuchał, napił się razem z nim herbaty, okazało się, że nikt nie ma czasu. Poczuł się jak tania dziwka, która jest na każde zawołanie. Pomagał w przeprowadzkach, towarzyszył po rozstaniach, słuchał o problemach. Nie mówił nic o sobie, bo nie było okazji, by coś wtrącić pomiędzy te niekończące się monologi. Zaniedbywał dla nich swoje magiczne światy zaklęte na kartach książek i nic z tego w sumie nie miał. Chociaż poznał przecież historie innych ludzi…

Przyjaciele. Pomyślał. Pięć tabletek na śniadanie. 2 na kolacje. W międzyczasie wino lub piwo. Świat zaklęty w małych krążkach, owalnych kapsułkach i szklanych butelkach. Cały sens bytowania na tym świecie.