30.10.2013

2



Refleksja po zmianach zaobserwowanych podczas kilkuletnich obserwacji związków damsko – męskich: 

Jesteśmy młodzi, cudowanie nam się układa, kochamy się, jesteśmy ze sobą szczęśliwi już tyle lat, a weź spierdolmy sobie życie i zróbmy sobie dziecko.

1



Refleksja po zmianach zaobserwowanych wśród bliższych i dalszych znajomych płci żeńskiej jest jedna: 

W pewnym wieku kobiety wychodzą za mąż lub giną w innych tragicznych lub niewyjaśnionych okolicznościach.

29.10.2013

M & M, czyli pociągiem w nieznane rewiry



Ludzie przychodzą i odchodzą. Mijają się jak pociągi na stacjach. Czasami ma wrażenie, że jest składem stojącym gdzieś na bocznicy i tylko z boku obserwuje przetaczające się wokół wagony. Czasami ktoś mu pomacha, innym razem zamieni z nim dwa słowa w trakcie przesiadki, przysiądzie wypić kawę, by wkrótce o nim zapomnieć, ale większość go nie zauważa i nawet to lubi, tę swoją niewidzialność pośród maków wyrastających przy torach. 

W dawnych czasach, gdy jeszcze wiele podróżował, zatrzymał się na małej barwnej stacyjce i poznał Mimi, a poznał go chcąc od niego pożyczyć łyżeczkę, którą mógłby wydłubać sobie spomiędzy żeber obolałe serce. Mimi tego nie pamięta i teraz pewnie przewróciłby oczami i rzekł, że Mrówka miał przy sobie jogurt i po to mu była ta łyżeczka, ale Mrówka nigdy pewnych słów nie zapomina, bo słowa kocha ponad wszystko i wypełnia siebie nimi niczym watą, którą próbuje się uszczelnić, by nie przeciekał. 

Tak zaczęła się przygoda, w którą Mrówka wyruszył za Mimi. Czasami przysiadał na parapecie jego okna i obserwował z ukrycia zmiany, jakie wokół zachodziły. Nieraz podsłuchiwał rozmowy z gościem mieszkającym w czarnym kuble, a raz nawet Mimi przytargał owy kubeł do Mrówki na ciasto i zieloną herbatę i Mrówka musiał robić miejsce przy stole, a Mimi w tym czasie rozkładał przy talerzykach srebrne łyżeczki. Później zajadali się ciastem z owocami i pluli okruszkami wybuchając salwami śmiechu. Śmiechu, który często im towarzyszył, choć czasami nastrój nie dopisywał, bo każdy przecież ma lepsze i gorsze momenty w życiu; tych gorszych zdawało się być zdecydowanie więcej, ale zawsze znalazł się sposób na mniej lub bardziej soczysty uśmiech.

Któregoś wieczoru Mrówka wybudzony z gorączkowego snu ujrzał na skraju łóżka faceta ubranego w bojówki, fleka i czarne błyszczące glany. Na kolanach trzymał kosz malin, a spod pachy wystawał mu bejsbolowy kij. Maliny były dla zdrowotności fizycznej, natomiast kijem gość przysłany przez Mimi miał doprowadzić do porządku mrówczą głowę. Przypomniał sobie dziś tę sytuacje w autobusie, gdy stanął nad nim chłopak w skórzanej kurtce. Od razu przed oczami pojawił mu się Mimi w sklepie, wsadzający nochal pomiędzy wieszaki ze skórzanymi ubraniami i zaciągający się zapachem, który jego zmysł powonienia doprowadza do orgazmu. Wyobraził sobie jak mara rękawy, a te skrzypią i trzeszczą pod jego szczupłymi, długimi palcami, a on sam z zachwytem przymyka orzechowe oczy w kształcie migdałów. Co go tak w tym kręci? – pomyślał Mrówka i delikatnie przesunął się w stronę obcego mężczyzny, rozejrzał dyskretnie sprawdzając, czy nikt go nie obserwuje. Droga wolna, szpiegów nie ma, zatem przechylił głowę na lewe ramię i głęboko zaciągnął się zapachem ramienia odzianego w czarną skórę. Hm… wyczuł lekką woń dymu, przyjemnych perfum i czegoś jeszcze, czego nie potrafił zidentyfikować, ale było nadzwyczaj męskie, samcze wręcz. Po ponownym zaciągnięciu się otworzył oczy i spojrzał na kurtkę… skóra… ciekawe jakie zwierze z niej obdarli, by mógł ją założyć na siebie człowiek? – zastanawiał się ze smutkiem, a później uśmiechnął się i pomyślał, że gdyby Mimi usłyszał jego myśli, przewróciłby koncertowo oczami i pokazał mu język, a może nawet szepnąłby mu coś w stylu – Nie wiesz, co tracisz. – i zachichotałby szaleńczo. 

Cdn.

???

Tisi: Czytam tak głupią książkę, że powinienem mieć słownik obok.
Mrówka: Może to nie książka jest głupia...

27.10.2013

Diagnoza

Mrówka: Boli mnie głowa. Wziąłem dwie tabletki i guzik.
Ka: Nie wiem po co brałeś ten guzik, ale nie dociekam. Od zawsze wiedziałem, że jesteś zdrowo jebnięty.

E.T.

najcudowniejsza piosenka o tęsknocie z dzieciństwa...

26.10.2013

dynia



Decyzje podejmowane w pośpiechu przeważnie mu nie służą. Tak też stało się tym razem. Tuż po przebudzeniu wysłał wiadomość, że mogliby razem zrobić dyniowe potworniaki na halloween. Wiedział, że nie powinien odzywać się jako pierwszy, ale nie był w stanie się powstrzymać. Potrzebował ludzkiego ciepła i bliskości. Potrzebował poczuć, że nie jest na tym świecie zupełnie sam.

Ostatnio, gdy próbował rozmawiać z Gwiazdą na temat Majne Szwester i matki, dostał taką zjebę, że nie mógł się pozbierać. Usłyszał prawdę, w którą nie chce uwierzyć, a liczył jedynie na odrobinę zrozumienia i delikatne pocieszenie, że jest jeszcze szansa, że może kiedyś wszystko wróci do normy, że znów będą rodziną. Chciał, żeby ktoś go przytulił i pogłaskał po włosach, chciał poczuć w kimś oparcie, ale utwierdził się w przekonaniu, że nie ma na co liczyć.

Chyba pojawiające się w sklepach czekoladowe mikołaje i gwiazdki wprowadziły go w tak chujowy nastrój. Pomyślał o nadchodzących świętach i samotności, która go czeka. W święta najbardziej ją odczuwa, gdy wszyscy rozjeżdżają się do rodzin, on od dwóch lat pilnuje domu w lesie i wmawia sobie, że tak jest dobrze, ale jest kurewsko źle i nic nie jest w stanie tego zmienić. Chciał więc poczuć się odrobinę adorowany, kochany. Chciał się bezpiecznie przytulić, spędzić kilka godzin w towarzystwie kogoś, komu na nim zależy. 

Poszli na zakupy i dopiero w Biedronce znaleźli trzy małe dynie o idealnym kształcie. Wrócili zadowoleni do domu i w pierwszej kolejności zabrali się za gotowanie obiadu. Jeden kroił fetę, a drugi pilnował gotującego się makaronu, w tym samym czasie razem zrobili szybką sałatkę. Później Mrówka uprażył na czosnku i maśle ziarenka słonecznika, którymi posypali gotowe danie. Obejrzeli film i zabrali się za dynie i nalewki, które czekały na konsumpcję. Najpierw czarnym markerem narysowali na dyńkach wredne i mroczne pysiaki, a później Mrówka cienkim nożykiem do filcu wycinał oczy, nosy i złowieszcze usta. Momentami nie wyszło tak, jak chciał, bo był w trakcie straszony, gilany i rozśmieszany, co sprawiało, że ostrze zmieniało obrany tor. 

Teraz siedzi i pije kolejne piwo, zastanawiając się nad tym, co przyjdzie. Zapala kolejnego papierosa paskudną zapalniczką z czerwonym samochodem i słucha Trójki. W jednej z dyń ćmi mała świeczka, a złowieszczy wzrok nie wróży nic dobrego. W lodówce mrożą się kolejne procenty, które mają go odgrodzić od tego, co się nie udało, od życia.

Rekordy

Tisi: To co, browarek?
Mrówka: Nie, już od dwóch dni nie piję.
Tisi: O, widzę, że na rekord idziesz.

21.10.2013

Schematyczna reakcja na komendę

Proszę się rozebrać - usłyszał Mrówka, więc zdjął najpierw okulary, później zegarek, już chciał zabierać się za rozwiązywanie trampków, gdy zorientował się, że lekarz dziwnie na niego patrzy; zrobił więc głupią minę, machnął ręką i po ataku kaszlu wyszczebiotał - Tak, tak, wiem, tylko bluza i koszulka.

17.10.2013

Mrówka i przysłowia 2

Mrówka: Aspiracje rosną wraz z apetytem.

Mrówka i przysłowia 1

Na widok znalezionej przez Gwiazdę w lumpeksie koszulki Mrówka rzekł:
- Trafiło się ślepej kurze jajko.

03.10.2013

Mega wtopa

Tylko Mrówka do niewidomego podopiecznego mógł radośnie powiedzieć: To widzimy się w przyszłym tygodniu.