5.01.2016

można

Jest coraz lepiej. Zapomniałem iść do pracy.

31.12.2015

Wszystko wokół się zmienia, nieustannie przeobraża. Poznajesz nowe miejsca, nowych ludzi i nie potrafisz się w tym odnaleźć. Tak trudno jest dokonać zmiany w sobie, w sposobie postrzegania świata, myślenia. Wszystkim mówisz, że tak jest dobrze, że ty, kot i książki, że nic więcej nie potrzeba. Samego siebie też okłamujesz. Mimi kiedyś Ci powiedział, że choć człowiek jest ponoć samotną wyspą, dobrze czasami na nią zaprosić bratnią duszę. Miał rację, jak w wielu innych przypadkach. Starasz się, ale wciąż jesteś zbyt nieufny, by dopuścić do siebie kogoś bliżej, niż na odległość wspólnie wypitego piwa.

21.12.2015

Emocje

Czytał opowiadanie E. Pasewicza "Krzyki" znalezione w jednej z książek kupionych jesienią. Fetysz. Zabawa. Odrealnienie. Uśmiechy. Niewinność. I przekreślające to wszystko Krzyki. Zaskoczony nie potrafi skupić się na dalszej lekturze. Czasami kilka stron tekstu wzbudza w nim więcej emocji niż życie.

13.12.2015



Długie włosy splótł w węzełek na czubku głowy. Ostatnio dowiedział się, że mężczyźni tego nie lubią, ale chuj go to obchodzi, on nie lubi mężczyzn. Kolejny dzień w śpiochach. Sprzątanie. Czytanie. Psychotropowy koktajl popijany winem utrzymuje we względnie poprawnym nastroju, choć czasami przebijają się nieprzejaśnienia przeszłości, strzępki pamięci. Wysokie trawy szeleściły ocierając się o nogi i wygrywały jedyną w swoim rodzaju melodię spokoju. Zatęsknił. 

Dziś przesiąknięty absolutną nieufnością do ludzi i świata już nie potrafi odnaleźć tej ciszy przepełnionej jednak delikatnym oddechem życia toczącego się wokół.

Dziś tylko arytmia jego oddechu dźwięczy wewnątrz czaszki niewyobrażalnym hukiem. Nieprzespane noce i zachłyśnięcie się samo destrukcją w przygodnym towarzystwie. Ulotni chłopcy, którym nie pozwala się dotknąć. Starzy znajomi, których od siebie odpycha.

Staje się żałosny umawiając się na seks w święta, tylko po to, by nie czuć tej jebanej samotności, bo na samym seksie mu nie zależy, odczuwa wręcz niechęć i obrzydzenie na myśl, że miałby kogoś dotknąć.