4.12.2013

Podobno najgorszy ból zadajemy sobie sami



Przymknął powieki, pod którymi automatycznie zbierały się łzy, te małe kropelki rozczarowania, rozdarcia, rozpaczy. Przełknął jednak zdenerwowanie, aż gardło zabolało. Zaczął od nowa.

Przymknął powieki i rozchylił usta, jak gdyby w oczekiwaniu na ciało Chrystusa. Pozycja prosząca o wybaczenie, ale on miał ochotę błagać o litość, o przerwanie tej chorej sytuacji i zapewnienia, że to żart tylko, że sprawdzanie granic, że jak daleko można się posunąć, gdy się twierdzi, że miłość się czuje. Pragnął ulecieć, zniknąć, w jakiś magiczny sposób wymknąć się z sytuacji, w której się znalazł i nie potrafił samodzielnie z niej wybrnąć. Świat przestał istnieć i wszystko, co działo się z jego ciałem było gdzieś obok. Zastanawiał się, czy właśnie tu przebiega granica tego, co może znieść, co się z nim stanie, gdy ją przekroczy, czy ta chwila zniszczy go na zawsze, czy też nasyci się nim i odpłynie w niepamięć. 

Coś mu się wymknęło spod kontroli i już nigdy nie wróci do siebie, nie będzie taki sam. Pozwolił się złamać ostatecznie. Zniósł wszystko, ale wciąż nie potrafi podnieść się po upokorzeniu. Bierna zgoda miała udowodnić, jak wiele można zrobić dla drugiego człowieka. Udowodniła mu jedynie, że przegrał siebie.

30.11.2013

K: Ja pierdolę, czasami zachowujesz się jakbyś cały czas miał chuja w dupie!
M: Oj, wciąż się uśmiecham?

Ostatki



Tak bardzo nie radzi sobie z emocjami. Starał się ze wszystkich sił, uśmiechał się i jadł ciasto. Opowiadał anegdotki popijając zieloną herbatę i przestawiał świeczki. Z dziewczynami nakręconymi alkoholem rozprawiał o seksie analnym, orgazmach łechtaczkowych i udzielał porad, jak można zaskoczyć w łóżku faceta. Żartował i płakał niemalże ze śmiechu, gdy coraz szerzej niewiasty otwierały oczy i rozdziawiały pyszczki w zadziwieniu. Jedna z nich nawet stwierdziła, że seks nie ma nic wspólnego z miłością, jest tylko zwierzęcym aktem, który czasami daje satysfakcję. 

Z czasem czuł się coraz gorzej. Próbował stłumić zły nastrój wódką z sokiem, ale z chwili na chwilę było coraz gorzej. Coraz smutniej. Wychodził do łazienki i nie mógł patrzeć w lustro. Nienawidzi swojej twarzy. Palił jednego za drugim stojąc w oknie i wyobrażał sobie jak leci, jak wszystko się kończy i wreszcie znika.

W pewnej chwili stwierdził, że ma już dosyć, że jeżeli tak mają wyglądać ostatnie ich wspólne dni, to on ich nie chce, bo w takim momencie nie potrafi się nim dzielić z innymi. Chciał żeby byli tylko we dwoje, żeby mogli porozmawiać, lub milczeć, tańczyć i wtulać się w siebie. Pragnął się nim nacieszyć, a znów się rozczarował.

Bezwiednie zaczął zbierać swoje rzeczy. Schował do torby papierosy, telefon i książkę zostawioną w sypialni. Założył buty, wyjął z szafy kurtkę i owinął się szalem. Dopiero później wyłuskał go z grupki ludzi tańczących w salonie i na ucho szepnął, że źle się czuje i idzie do domu, że jeśli znajdzie czas, to może wpaść jutro do niego na kawę, a dziś niech się dobrze bawi i nie zapomni o zapiekance w piekarniku. 

Pocałował go w policzek i wyszedł, zostawiając za sobą przeszłość. Tak myślał przez chwilę, ale nerwy puściły już na chodniku. Dobrze, że padał deszcz. Zlał się w jedno z rozpaczą, jaka go ogarnęła. Nie jest w stanie wyobrazić sobie, że znów zostaje zupełnie sam.

25.11.2013

Nigdy nie miałeś pękniętego serca? - zapytał chłopiec, gdy Mrówka siedział na pomarańczowym krześle. Cały jestem popękany, pomyślał i spojrzał w oczy, w których kipiało szaleństwo, które chwilę później wylało się z chłopca potokiem słów pełnych bólu i agresji. Zbiegli się lekarze, wezwano policję; chłopiec pewnie trafił na oddział i śpi teraz snem chemicznym, chwilowo uwolniony od prześladujących go lęków.

Mrówka wystraszył się, bo pomyślał, że któregoś dnia też nie uda mu się powstrzymać krzyku, który sunie powoli ku wylotowi, lecz udaje mu się jeszcze zatrzymać go na wargach. Może to tłumienie w sobie powoduje ciągły ból głowy, wieczne napięcie mięśni, ich drżenie mimowolne, zmienne nastroje od obłędnej euforii po totalną apatię, wściekłość, gdy ktoś się odezwie, wściekłość, gdy się nie odzywa.

Idąc rano dobrze znanymi ulicami nie zatrzymuje się na światłach. Pisk opon wyrywa go na chwilę z odrętwienia. Tęsknym wzrokiem głaszcze maskę samochodu i przez chwilę żałuje, że się zatrzymał. Psychiatrze jednak nie wspomina o natrętnych myślach, którymi ostatnio wypełnia wolne chwile. Wstydzi się ich i próbuje obrócić w głupi żart.

Zwiększamy dawkę, dodajemy coś na afektywną dwubiegunową i jeszcze coś na lęki. Wreszcie coś musi zadziałać.

Wiadomość

bored. lonely. sad. depressed. 
Napisał, choć nie wiem dlaczego i w jakim celu. Podsumował mnie czy siebie?