29.11.2012

hola hola

to jest jak jakaś gra, której zasad nie rozumiem. jak wróżenie z fusów, z petów czy popiołu z pieca. to nie powinno tak przebiegać. powinno być proste i jednoznaczne. chodź tu, albo wypierdalaj, a nie jakieś hola hola, a może by tak, siak, srak, albo jeszcze inaczej i na dwieście innych sposobów sobie życia utrudnianie.

deszcz pada i mam kota na kolanach. palę kolejnego papierosa i czekam, aż mi coś do głowy wpadnie, jakaś złota myśl, co to ją będę mógł patykiem wygrzebać i w lombardzie zastawić, a za otrzymane sto pieniążków kupię sobie coś ładnego i tylko dla mnie, jak te miodowe spodnie, co to S mi z dupy spada i w pasku dziurek brakuje. soko śpiewa o zbereźnościach różnych, a ja myślę, że mógłbym dziś łóżkowe fanaberie wyczyniać, a kot pobiegł do kuwety i poprzez oceaniczny piasek próbuje się przekopać na drugą stronę świata, bo ma potrzebę ucieczki z tego domu wariatów, a może tylko kupę zrobi, bo nażarł się kocich kabanosów, ciasteczek odkłaczających i innych łakoci, które przyniosłem po południu. a wszystko to oczywiście za jednym zamachem.

jeszcze jeden papieros i nic do powiedzenia. tyle pytań w głowie, a żadne nie przybrało wyjściowej formy, niech siedzą w szarych szlafroczkach i nie cisną się na język, bo niedajboże wypluję w nieodpowiednim momencie i znów wyjdę na głupka, co to nie potrafi się w sytuacji odnaleźć.

co byś zrobił, gdyby koniec świata był faktem niepodważalnym? dzień, godzina, wszystko wyznaczone. co zrobiłbyś tego dnia?
wynajął pokój w hotelu, choć wystarczyłaby tylko łazienka z dużą wanną. nalałbym do niej wszelkich pachnideł i leżał w niej z książką, choć nie wiem jaką, to chciałbym, żeby miała zieloną okładkę. leżałbym, czytał, a świat by się kończył i byłoby pięknie, i nie było by nic wcześniej, ani później. tylko wanna, książka i ja. ach, no może jeszcze kilka tabletek na spokojność, na nie wspominanie i nie planowanie, na tu i teraz obłędny spokój.


28.11.2012

plusy chorej głowy

po kilku dniach spędzonych w łóżku, budzisz się rano z resztkami snu na rzęsach, a wszystko, co dotychczas sprawiało, że ból był nie do zniesienia, że marzenia o nieistnieniu, końcu świata i życia, że płacz w każdym zakamarku, że nikt nie kocha, że sam, że niczyj, że chuj wie, co jeszcze... wszystko traci znaczenie, oddychasz swobodnie, nie czujesz ciężaru i myśli się kłębią, że wypłata zaraz, że zakupy, że będziesz robił nalewki, że upieczesz pierniczki w kształcie gwiazdek, serduszek, aniołków, a nawet reniferów jeśli tylko zdobędziesz odpowiednie foremki. do pracy pójdziesz dziś spacerowym krokiem, bo niebo tak cudownie otuliło się chłodną szarością. wstąpisz do biblioteki, w której pani wycięta żywcem z czasów twojego dzieciństwa, siedzi z palcem zanurzonym w nosie. znów będziesz czytał o starożytnej filozofii, by poszerzać swe wąskie horyzonty na tym polu. znów weźmiesz się za hiszpański i filmy Bergmana. kupisz Zezowatemu krawat na święta, albo lepiej muszkę. rozwiesisz kolorowe lampki i będziesz słuchał radosnej muzyki. będziesz tańczył pijąc wino z czerwonego kieliszka, lub wprost z butelki, jeśli tylko będziesz miał na to ochotę.pierwszemu chętnemu opowiesz o "zapiskach maltego lauridsa brigge" i o tym, jak Rilke zaskoczył cię poetyckością swej prozy, i że można próbować odzyskać siebie.

wszystko to z wielkim zapałem, jak gdyby przyszłość istniała. jak gdybyś miał marzenia inne niż nie być. jak gdyby gdzieś tam był dom, w którym będziesz miał puszkę pełną ciasteczek korzennych czekających na dłoń wyciągniętą.


stany maniakalne niczym wybawienie.

26.11.2012

poniedziałek mamy z dyńki

- No, dobre uczynki zawsze do ciebie wracają.
- Złe też wracają.
- Ty to potrafisz zjebać.
                             
*****************

- I byłam dziś w kościółku, i zapaliłam świeczkę, i dałam 0,50 gr na ofiarę.
- Masz plusa u Jezusa.
- Za ciebie też kiedyś zapaliłam świeczuszkę... za 2 zł.
- I co, sugerujesz, że mam ci teraz oddać?

*****************

- Kluch był dzisiaj dla mnie miły. Mam wrażenie, że ułoży nam się współpraca wreszcie.
- Nie przyzwyczajaj się.
- I kto tu potrafi zjebać?

*****************

- Kluch poszedł dziś do łazienki. Wraca, cieszy się i kopie jakąś kulkę radośnie.
- Co to było?
- Nie chcesz wiedzieć.
- Kurwa, ty tam przekraczasz wszelkie granice abstrakcji.
- W pracy z ludźmi abstrakcja nie posiada granic.
- Gówniana sprawa.

25.11.2012

zwymiotować w najmniej odpowiednim momencie, tylko na tyle cię stać, na bezwstydne pokazanie, że nie masz już na nic siły, nawet na wypowiedzenie kilku słów. rzyganie herbatą to twój nowy sposób na opowiadanie o sobie. matka byłaby z ciebie dumna, gdyby wiedziała.

22.11.2012


wstyd jaki przeżywasz stojąc przy rejestracji; upokorzenie, gdy pytany opowiadasz o ścieżce, która cię tu sprowadziła, o rozpoznaniu, diagnozie, lekach; jakaś kobieta niemalże przytulona do twoich pleców wykrzykuje nazwiska, poleca lekarzy i szepcze ci do ucha: najlepiej wcale nie chorować.
gdyby to było takie proste, gdyby wystarczyło zmienić otoczenie, miasto, ludzi, myślenie; rzuciłbyś wszystko, ale to mózg źle funkcjonuje, to system nerwowy i hormonalny jest zepsuty; rozglądasz się po poczekalni, wszyscy się gapią, jesteś wśród wariatów; koniec stycznia - oznajmia kobieta zza zakratowanego okienka.
koniec stycznia? przecież ja do końca stycznia nie wytrzymam - rzucasz pomiędzy pręty - nie wytrzymam.
koniec stycznia. proszę być na 9 i przynieść legitymację.
nie dasz rady. idą święta