Cały dzień słucham nowej płyty Avidana. Zachwycam się dźwiękami, rozpływam w słowach. Miły akcent ostatnich dni.
To, że uciekam przed odpowiedzialnością to norma, ale męczy mnie to niezdecydowanie. Z jednej strony chcę się bawić, a z drugiej wiem, że ta zabawa może źle się skończyć.
Wydarzenia ostatnich dni sprawiają, że zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę marnować czasu, bo w każdej chwili ktoś może zniknąć.Bo śmierć nie patrzy na wiek, na posiadanie kilkumiesięcznego dzieciątka, na szczęście, które tak późno i niespodziewanie przyszło. Ciach. I po szczęściu. Ciach. I nieszczęście.
Chcę i tak bardzo się boję, że wszystko się powtórzy, że cały truchleję, gdy podchodzi by przytulić. Spinam się nawet, gdy czyta mi Obronę Sokratesa, a ja siedzę z głową opartą na jego ramieniu, boję się poruszyć. Nie potrafię odszyfrować tego, co się dzieje i strasznie mnie to drażni, i mam w głowie chaos, i ta głowa boli.
8.11.2012
7.11.2012
Z życia pedała
Pod moją nieobecność w domu,
Zezowate Szczęście wyżarło mi wszystkie korzenne ciasteczka. Wyżarło lub
pochowało po kątach i przyniesie mi je do łóżka, gdyż jako prawdziwy jeszcze mężczyzna
[za miesiąc niestety kastracja] nocą
poluje i znosi mi na poduszkę swoje łupy – przeważnie stare bilety, chusteczki
higieniczne, orzeszki, okruszki i wszelkie świecidełka; staje mi nad głową i
drze japę tym swoim kocim uuurrrrłiałłłłł – co w jego języku oznacza – zobacz co
dla ciebie mam, a teraz dawaj mi za to jedzonko! Za karę łakocie, które przytaszczyłem
do domu, zostały schowane w kociej szafce. Figę z makiem dostanie!
Wczoraj przy bankomacie prawie dostałem
zawału. Niebieski bank znów zrobił mnie w ciula, więc gdy już ochłonąłem i
przespałem pół dnia, postanowiłem się z nim pożegnać. Zasiadłem wygodnie w
fotelu i sprawdziłem oferty konkurencyjnych banków. Wybrałem Różowy, gdyż
informacja na stronie zachwyciła mnie swą prostotą i możliwością założenia konta w 10 minut. Wklepałem niezbędne dane,
zaczekałem na telefon potwierdzający dojście wniosku i umówiłem się na dziś w
celu podpisania umowy. Cała zabawa miała mi zająć kilka minut, a w konsekwencji
spędziłem przy biurku 1,5 godziny! Do tego dałem się namówić na jakieś
ubezpieczenia i kartę kredytową. Zniosłem wszystko z głupawym uśmiechem na
twarzy, bo ciężko odpowiadało się na te wszystkie pytania.
Czy w pana gospodarstwie domowym ma
pan kogoś na utrzymaniu?
Nie, chociaż w sumie mam kota, czy
to się liczy?
Nie.
A pasożytniczy współlokatorzy
żerujący na miękkim sercu pracownika socjalnego?
Niestety też nie.
Tak więc, jak na rasowego pedała
przystało, mam konto w Różowym Banku i otrzymam różową kartę debetową w
kwiatki, będę nią szpanował w Tesco, w Lidlu, a może nawet w Polo.
5.11.2012
4.11.2012
misja specjalna
Włączam radio. Pokój wypełniają
dźwięki fortepianu. Kołyszę się w ich rytmie trzymając Zezowate Szczęście w
ramionach. Wtulam twarz w jego gęstą, długą sierść i cicho tłumaczę, że ma
wszystko dziś dokładnie obserwować, śledzić każdy ruch i grymas twarzy, a
później zdać mi relację z tego, co widział, co o tym myśli, czy wyczuł fałsz.
Musisz sprawdzić, czy to dobry
człowiek. – mówię mu na ucho.
Uuuurrrłiau! – odpowiada próbując wyrwać się z uścisku.
I musisz nauczyć się wreszcie miauczeć jak prawdziwy kot. Fakt, ja ciebie rozumiem, ale inne kotki cię nie zrozumieją,
a przecież chcesz znać inne kotki, prawda?
Zezowate patrzy na mnie jak na
debila i właśnie tak się czuję. Ok., już się zamykam – mówię krzywiąc twarz w
głupawym grymasie i podchodzę z nim do okna. Obserwujemy synogarlicę siedzącą
na balustradzie balkonu. Zezowate szykuje się do ataku, ja wyczuwam w sobie
kapitulację.
Subskrybuj:
Posty (Atom)