4.11.2012

chciałbym



Dziś jest jeden z tych dni, gdy z całych sił chciałbym wrócić do lasu, do Piotra. Rozpalić w piecu i usiąść przy nim z kubkiem gorącej kawy i książką. Słuchać ognia. Patrzeć za okno. Uśmiechać się do myśli. Później spotkać się z Piotrem przy stole i rozmawiać o codzienności, albo o filozofii, albo zagrać w chińczyka i obejrzeć jakiś film przed snem.
Za bardzo się denerwuję.

2.11.2012

Rozmowy z babą siedzącą w Antonim

BabaSiedząca: Baza wirusów została zaktualizowana.
Mrówka: Chuj mnie to obchodzi! Ale w gruncie rzeczy to... dziękuję.

29



Urodziny przestały dla mnie cokolwiek oznaczać. Dzień jak każdy, nie ma taryfy ulgowej, niespodzianek, trąbek i tortu… może było trochę smutniej niż zazwyczaj, może trudniej było się podnieść z łóżka, może gdzieś tam jednak tliła się nadzieja na wyjątkowość chwili… na ten jeden telefon o 21:45, godzinie zapisanej na małej opasce przywiezionej wraz ze mną ze szpitala. Z roku na rok coraz starszy i coraz głupszy się staję.

Masz niedotlenienie radości, całkowity zanik zgody na własną osobę oraz wielonarządowe poczucie winy.
[Jan Jakub Kolski – egzamin z oddychania]

Piotr napisał: Brakuje mi tu Ciebie.
 

1.11.2012

Zatrzasnąć w głowie drzwi



Rano wychodzę z domu i biegnę przed siebie. Obłoczki pary umykają w ciszę poranka, a ja nie czuję nic prócz zimna. Znów próbuję uciec przed sobą i myślami.

Po powrocie do mieszkania czarny kubek białej kawy, papieros i książka, którą dałeś mi wczoraj tuż po tym jak, tuż przed tym gdy. Książka o bezwarunkowej miłości. 

Jaka jest moja miłość? Jaki jestem ja? Gwiazda mówi, że jestem zwyczajnie głupi, to i miłość pewnie jest głupia i zwyczajna, ale na tę chwilę nie chcę innej.

Oparty o puchatą poduszkę przewracam kolejne strony i podświadomie wyczuwam, że kolejny raz mi się nie udało. Zrywam się z fotela i pędzę po tabletkę. Rozgryźć. Połknąć. Niech już zacznie działać. Teraz! Natychmiast! Bo zaraz z oczu trysną łzy, bo serce mi pęknie i tym razem tego nie zniosę.

Zasypiam. Telefon dzwoni i dzwoni, a ja nie mam siły po niego sięgnąć, nie mam siły wydobyć z siebie głosu. W czasach, kiedy mieszkałem jeszcze w Miasteczku stworzyłem bardzo małe miejsce, w którym nic nie istnieje. Trzeba się w nim skulić, by się zmieścić. Zamknąć oczy i uwierzyć, że jest bezpiecznie. W Miasteczku wszystko było wrogie i złe. Hałas rozdzierał ściany i rozlewał się w głowie. Z każdej strony mogłem się spodziewać jedynie ataku. Na zewnątrz czyhał strach, więc musiałem upychać się do wewnątrz, tak by nic nie wystawało, bym stał się niewidzialny. 

Już nie chcę się chować. Chcę wyeliminować potrzebę znikania.

egzamin z oddychania



Lubisz być na dnie, prawda? Boisz się tego, ale… lubisz. Coś cię w tym uwodzi. Im brudniej, im bardziej kleiście, tym przyjemniej. To się zaczyna w dzieciństwie. Coś się zdarza, co potem rodzi poczucie winy… i człowiek chce się sam… ukarać.
[Jan Jakub Kolski – egzamin z oddychania]