11.10.2012
7.10.2012
429 wyrazów
Gwiazda weszła do pokoju mówiąc, że nie
może zasnąć. Zapaliliśmy i zacząłem jej opowiadać o właśnie oglądanym filmie,
który mnie urzekł… urzekł mnie również uśmiech Ericka, powalający i zawadiacki
uśmiech… mógłbym za taki uśmiech oddać dzień z pozostałego mi życia. Opowiadałem
jej fabułę, odbiegając od niej od czasu do czasu, by dywagować nad sensem i
bezsensem życia. W pewnym momencie powiedziała: Może jednak zasnę. I wyszła.
W głowie pojawiają się hasła. Wirują
i nie mogą dojść ze sobą do ładu. Chciałbym umieć to wszystko wyrazić, opisać,
wyrzucić z siebie, jako spójną i logiczną całość, ale nie potrafię. Nie potrafię
pisać. Podejmowane próby nigdy nie zadowalają, ale przecież nigdy mi o to nie
chodziło. Nie o pisanie, jako formę, którą miałbym się posługiwać by. A jednak
przecież niemalże codziennie wystukuję słowa. Zapełniam nimi kolejne strony, by
wyrazić siebie, by zapamiętać sytuacje, by je móc lepiej zrozumieć, by kiedyś
do nich wrócić, by się nimi podzielić, by się oswoić.
Czuję… i to odczuwania wprawia mnie
w euforyczne stany. Chwilami mam ochotę biec, nie po to by uciekać, ale by
rozładować te skotłowane emocje, by cieszyć się, by móc się zmęczyć i … w jakiś
sposób… sam nie wiem. Chce mi się biec. I
chciałbym dotyku. Czuję, że skóra drżałaby pod dłonią zawstydzona jak za
pierwszym razem. Chciałbym znów poczuć się niewinnie. Chciałbym wrócić do
początku. Ale powrotów nie ma. Czas pozostaje dla mnie niezrozumiały, mija wraz
z ubywającymi w paczce papierosami i nie potrafię go oszukać śniadaniem o 14 i
obiadem w okolicach 20. On wie swoje i pędzi przed siebie oddalając mnie tym
samym od miejsc i ludzi. Boję się niepamięci. Boję się nieodczuwania. Zatrzymania
w miejscu też się boję. Dlatego wciąż coś zmieniam, przestawiam, obcinam i
zapuszczam włosy, wracam i odchodzę, leżę wbrew przemijaniu wciąż pod tym samym
kocem w kolorową kratę, piję kawę, by nie zasypiać, by móc poznawać słowa i ich
znaczenie.
Czasami pojawiają się w głowie
obrazy, które jeszcze kilka miesięcy temu byłyby torturą. Teraz się do nich
uśmiecham, bo to dobre wspomnienia. Strumień, w którym brodziliśmy we troje. Uciekaliśmy
babci z polowań na stonkę, pędziliśmy przez równe rzędy malin, by zatrzymać się
dopiero na jego brzegu. Wszystko rozpływało się w słońcu, a my śmialiśmy się rozpryskując
wokół lodowatą wodę. Siostra w zielonym stroju kąpielowym z falbankami, a my
dwaj w krótkich spodenkach opadających z dziecięcych bioder. Później pęd przez
sad i łąkę, by wysychać na wielkim stogu siana, by wgryzać się w soczyste
jabłka i opowiadać sobie straszne historie o duchach i potworach, których się
nie baliśmy, bo były zupełnie inne od tych, które znaliśmy.
3.10.2012
Banalnie
Give me all your love now
'Cause for all we know
We might be dead by tomorrow
I count
Going wasting my time
Adding scars to my heart
'Cause all I hear is
"I'm not ready now"
'Cause for all we know
We might be dead by tomorrow
I count
Going wasting my time
Adding scars to my heart
'Cause all I hear is
"I'm not ready now"
2.10.2012
Tak bardzo cieszył się na dzisiejszy
dzień. Wstał wraz ze świtem, prysznic, kawa, dwa papierosy i sprint na
przystanek. Dwie godziny intensywnych pertraktacji. Czar wczorajszego
podekscytowania ulatniał się z niego wraz z każdą minutą. Do autobusu wsiadał
jak przeżuta guma. W domu nie mógł znaleźć sobie miejsca, ni zajęcia. Wypił mocną
kawę. Rzucił się na łóżko z książką, ale nie był w stanie czytać. Wgramolił się
pod kołdrę i zasnął niemalże natychmiast.
Nie wie, o co chodzi, co się stało i
dlaczego tak go zmęczyła ta chwila pracy. Wypadałoby przecież, aby cieszył się
powrotem do niej, zmianą jaką za sobą niesie, ale to ruch w kierunku rutyny,
codziennego wychodzenia z domu i dopasowania się do reszty.
Nie czuje się
kompetentny do pokazywania innym, jak żyć, pokazuje więc jak przetrwać,
funkcjonować w miarę możliwości poprawnie.
1.10.2012
fascynacje z dzieciństwa powracają
Obejrzałem dziś "Sok z żuka" Tima Burtona i nie mogę wyjść z podziwu nad jego wyobraźnią i abstrakcyjnym poczuciem humoru. Scena tańca przy stole przywróciła wspomnienia, gdy całą naszą trójką fikaliśmy w podobny sposób:)
Tu natomiast Vincent i jego mroczna strona duszy:)
Czasami powrót do dziecinnych dni bywa łatwy i można krzywo uśmiechnąć się do przeszłości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)