10.05.2012

Przebudzenie wybawieniem

Śniłem najgłupszy sen sezonu, a w nim byłego adoratora, który w zemście za odrzucenie zalotów, zasypywał moje mieszkanie tysiącami białych, obrzydliwych larw, które zabijałem różowym kapciuszkiem. Dopiero gdy przyjąłem strategię umizgiwania się do niego, zaniechał swych niecnych czynów i robactwo zniknęło. Chwilę później przeniosłem się do lasku za akademikami, gdzie zostałem ostrzelany przez policję, a następnie otrzymałem pod opiekę małą, uroczą dziewczynkę, która w panice została porzucona przez rodziców.
Mam zryty łeb!

9.05.2012

Zadziwiające jest życie

Wszystko wydaje mi się takie dziwne i nowe. Nie rozumiem tego, co się dzieje. Budzę się rano i uśmiecham do dnia pomimo tego, że nic się nie zmieniło, a jakby świat ruszył, jakbym ja ruszył z miejsca, wylazł z ponurej nory własnej głowy… wystawiam twarz do słońca, wdycham zapach bzów, szczerzę kły i mrużę oczy, jest dobrze. Piję sok gruszkowy i niemalże do każdej potrawy dodaję tarty imbir.
Psychiatra patrzy na mnie z nieskrywanym uśmiechem, gdy na pytanie Jak się czujesz? Odpowiadam, że dobrze, że nie myślałem, że jeszcze kiedyś będę mógł tak spokojnie i beztrosko żyć. Zmieniamy taktykę i umawiamy się na wizytę za dwa miesiące. Przepisuje mi dodatkowe leki na osłonę żołądka, bym nie rzygał po większości posiłków, a ja na odchodne mówię półżartem – Pani wybaczy, ale nie będę tęsknił. Do zobaczenia w lipcu.
Wolnym krokiem wracam do domu, mijam antykwariat, w którym tydzień temu rozpływałem się nad gramofonem z wielką tubą i ubolewałem, że nie mam wolnych dwóch tysięcy na jego zakup, idę dalej i cieszę się, że za chwilę będę mógł włączyć sobie na swoim gracie Ette James i będę mógł wraz z nią śpiewać Stop the wedding…
I przez chwilę zastanawiam się, co by zrobił D., gdybym tak wpadł i zakrzyknął Stop the wedding! A później śmieję się... jestem wolny.

Zależności

Baba: Nie uciekajcie mi daleko, bo mnie ząb boli! - wrzasnęła Baba do trójki maluchów taplających się na brzegu jeziora.
Mrówka: Ciekawe jak to ze sobą współgra? - zastanawiał się na głos Mrówka.

6.05.2012

Kobieta z brodą

Haczi: Jesteś jak z innej bajki. Obserwowanie ciebie to czysta przyjemność. Zachwycasz się tą dzielnicą, zaglądasz ludziom w okna, wchodzisz w podwórka, otwierasz usta szerzej niż oczy, gdy staje ci na drodze willa z lat ’20. Jesteś dla nas atrakcją, jak kobieta z brodą, czy człowiek guma, taki rzadko spotykany okaz na wyciągnięcie ręki.
Mrówka: Uznam te słowa za komplement, choć to smutne być dla kogoś tylko kobietą z brodą, takiej przecież nikt nie chce mieć w domu.

4.05.2012

A zwłaszcza nic...

Czy to jest takie ważne, takie właściwe… To sobie szansy dawanie… to innym jej wręczanie… zwyczajne TAK na pytanie czy pójdziemy na spacer w tym obcym dla mnie mieście… a później kwitnące kasztany, bzy, wąskie uliczki Saskiej Kępy, modernistyczny kościół, Towarzyska, delikatne ocieranie się o siebie gdzieś przez przypadek, niby zupełnie niechcący… i znów rozmowy o wszystkim, o tym co wielbimy potajemnie, o ostatnio czytanej Platformie Houellebecq’a i nagle inna jego książka wyjęta z torby i podarowana w spontanicznym geście, który pewnie w jakiś sposób mógłby połączyć, miałby nie pozwolić zapomnieć, oddalić się zbytnio… trzymam w ramionach ten mały podarek i patrząc na niego myślę, że już bym nie mógł, że teraz bym nie mógł, że może kiedyś, a może już nigdy… bo jak wpasować obcego człowieka we własne życie…

„W życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic.”
[Platforma – M. Houellebecq]